Prawdę powiedziawszy właściwe promowanie Nintendo 3DS zaczyna się dopiero po dwóch minutach, a i o mocnym wyróżnieniu konsolki nie ma mowy. Zamiast tego otrzymujemy niezbyt ciepło ubraną Carey oraz wdzięczące się do niej bożyszcze nastolatek, które najwidoczniej zaczyna wreszcie przechodzić mutację.
Być może Nintendo przyjęło zasadę „nie ważne jak mówią, ważne by mówili”. W takiej sytuacji cel został osiągnięty. Ach, no i twórcy 3DS-a uprzedzili chyba nawet stacje radiowe z doborem utworu...