Mysz komputerowa jest - obok samych umiejętności gracza - głównym czynnikiem wpływającym na wynik rozgrywki. W spotkaniach multiplayerowych, gdzie o sukcesie często decydują ułamki sekund, równie szybko musi reagować nasz gryzoń. Oczywiście osoby, które nie potrafią grać, nawet z najlepszą myszką nic nie zdziałają. Moja żona nawet z najnowszym modelem Logitecha nie dała rady poszaleć w Quake Wars. Ale jeżeli spotka się dwóch wytrawnych graczy, z których jeden będzie miał do dyspozycji zwykłą mysz, zaś drugi profesjonalną, przystosowaną do niego samego, jest rzeczą niemalże pewną, iż wygra ten drugi. Wychodząc naprzeciw zawodowym graczom, Logitech cały czas pracuje nad tym, aby sprzęt firmy doskonale sprawdzał się zarówno w wymagających grach jak i w codziennej pracy. Jak się zapewne domyślacie, chcielibyśmy przybliżyć Wam najnowszy model w pełni profesjonalnej myszy dla graczy, czyli Logitech G9. Już w samym opakowaniu wygląda ona dość nowatorsko i nietypowo w porównaniu z poprzednimi modelami. Jest szersza, większa, potężniejsza - po prostu inna. Od razu widać, że mamy do czynienia z gryzoniem najwyższej klasy. W opakowaniu znajdują się dwie zdejmowane nakładki, toteż każdy może wybrać odpowiedni dla siebie kształt. Różnią się one nawet materiałem, którym są pokryte: jedna jest milsza w dotyku, jakby aksamitna, przez co sprawia wrażenie łagodnej w prowadzeniu, druga zaś chropowata, przez co wydaje się bardziej drapieżna. Ma też wyraźnie większą przyczepność.
Instalacja myszy, wbrew temu co mogłoby się wydawać, wcale nie jest tak banalna, jak być powinna. Główne oprogramowanie myszki, czyli SetPoint zamiast być dołączone na płycie, musimy sami ściągnąć ze strony producenta. A co z osobami, które nie posiadają dostępu do Internetu? Rozumiem, że mysz ta jest przeznaczona głównie do gier i to sieciowych, ale jak się zaraz okaże, perfekcyjnie sprawdza się również w pracy z aplikacjami biurowymi czy graficznymi. Niestety, producent doszedł do wniosku, że dostęp do sieci jest już tak powszechny, że takie rozwiązanie jest najlepsze. No, cóż - jest to kwestia dyskusyjna, ale dla nas przecież nie stanowi problemu.