Zmien skórke
Logo Polygamii

Którą serię chciałbyś zobaczyć w wersji mobilnej? [Klub Dyskusyjny]

O ile, wiadomo, chciałbyś w ogóle.

Bartosz Stodolny: No nie wiem. Nie mam nic do gier mobilnych, ale raczej traktuję je jako umilacz czasu w miejscach, gdzie nie mam dostępu do dużego sprzętu. W żadną nigdy nie wkręciłem się dłużej niż na parę dni i w sumie właśnie tego od nich oczekuję – paru minut dla zabicia czasu. Do tego dochodzi fakt, że mam dość specyficzny gust jeśli chodzi o gry [umiem boldować dobre fragmenty, co? – AP]. Średnio widzę Kerbale na smartfonie czy Elite: Dangerous na tablecie, o którejś z części Total War nie wspominając (choć jest mobilny Total War i… no, jest mobilny Total War).

Jest jeszcze problem samej koncepcji. Gdy mobilne robione są na modłę tego, co akurat jest popularne. Dlatego któryś z Finali na iOS-a czy ten gorszy system operacyjny był po prostu klonem Game of War. Ale nie powiem, w The Sims Mobile czasem sobie pogram.


Joanna Pamięta-Borkowska: Grafika nie robi na mnie wrażenia w grach mobilnych. Jeśli chodzi o ucztę dla zmysłów, to najlepszą zapewnia mi PS4 oraz PC. Dlatego też nie widzę portu ani dla Horizona, ani dla Wiedźmina czy innego Asasyna. Drażni mnie sterowanie w smartfonach, bo nic nie zastąpi pada w zręcznościowkach i myszy w strzelankach. Za to chętnie pograłabym w jakąś ambitną przygodówkę 2D, z ciekawa muzyką, przyjemnym, ale oszczędnym pixelartem. Myślę, że np. Minit byłoby świetne. I niektóre gry Amanity Design, ale z mniejszą ilościa szczegółów, np. Chuchel albo Botanicula. Tak, to byłoby coś.
Kolejną produkcją, którą chętnie zobaczyłabym na ekranie telefonu jest… Nintendogs. Tak, wiem, że są na DS-a, ale w mojej torebce mieści się tylko jedno urządzenie i, niestety, padło na telefon. Zawsze chciałam mieć przy sobie jakąś małą, spersonalizowaną część świata, do której mogłabym wrócić, pogadać, nakarmić. W sumie to dawno nie zaglądałam do moich zwierzaków, chyba zdążyły mi uciec…


Dominik Gąska: Z moich doświadczeń najlepsze gry mobilne to te, które powstają od początku z myślą o urządzeniach przenośnych. Dostosowane do ich specyfiki, sterowanie, tego, w jaki sposób wchodzimy w interakcję z telefonem czy tabletem. Pomysły takie jak przenoszenie dużych serii na “mobilki” bardzo rzadko sprawdzają się dlatego, że ich twórcy siłą rzeczy muszą przemycić jakieś elementy z pierwowzoru – bo inaczej po co to w ogóle tak samo nazywać. Moja odpowiedź na to pytanie to więc: w żadną. Jak gram na komórce, to wole w oryginalne, świeże, pomysłowe gry opracowane z myślą o tej platformie i nie ciągnięte w dół przez nierealistyczne oczekiwania graczy i twórców.


Adam Piechota: Wstałem rano i doszło do mnie, że ja chciałbym mobilne… battle royale. Nie, poczekajcie chwilę, nie bijcie jeszcze, ja nawet nie jestem fanem gatunku. Ale takie PlayerUnknown’s Battlegrounds w wersji telefonowej, nie takie, które obecnie są na rynku, tylko takie, które zaliczyło romans z rzeczywistością rozszerzoną. PUBG Go takie. Mam wolną sobotę, zapisuję się do gry. Sto osób we Wrocławiu zaczyna się ścigać po ulicach, arena gry regularnie się zmniejsza i w końcu tylko jeden szczęśliwiec otrzymuje kupon na kubełek w KFC. Proszę bardzo. Co – zła alternatywa escape roomów? Nie wiem, w jaki sposób mielibyśmy się telefonami jeszcze strzelać, ale hej – nie ja to wydam i nie ja zarobię setki milionów.


Krzysztof Kempski: Mam z tym tematem spory kłopot. Gdy jestem w domu, wolę pograć na “dużym” sprzęcie, a podróż kojarzy mi się jednak z czytaniem książek. Myślałem, że po przesiadce na iPhone’a bardziej zainteresuje mnie tematyka gier mobilnych, ale poza klasykami pokroju Oddworlda czy Raymana, dalej ograniczam się do prostego bilarda czy klocków, które odpalał nawet mój Android ze średniej półki. Na pewno powitałbym z otwartymi ramionami porządną Fifę (tego obecnie wiszącego w App Storze chłamu nie warto nawet odpalać), bo to byłaby po prostu gra, którą można niczym klocki czy łamigłówki włączyć na 10 minut i o niej zapomnieć. Problemem jest dla mnie to, że przy mojej częstotliwości grania na telefonie, taki zminiaturyzowany Batman czy inny Resident Evil wystarczałby mi na rok grania. Albo i do czasu przedłużenia umowy z operatorem.

Gra spokojnie i cichutko, efekty dnia poprzedniego

Redakcja

Więcej na temat:

1
Dodaj komentarz

Zaloguj się by skomentować
1 Komentarze
0 Odpowiedzi
0 Obserwujący
 
Najpopularniejszy komentarz
Najpopularniejsza dyskusja
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Freszu
Użytkownik

Z otwartymi ramionami przyjąłbym chociaż niektóre porty gier na konsole Nintendo. Moje granie mobilne do tej pory to tytuły stworzone “z myślą o urządzeniach przenośnych” (Monument Valley i inne takie) oraz emulatory handheldów, czyli PSP z Gameboy’em (klasyczne Poke Red nigdy się nie nudzi). Funkcje 2DS’a bez problemu wypełniają smartfony (+ew. kontroler) i Monster Hunter z The Legend of Zelda wreszcie dostałyby szanse w Europie.