Zapytany o tę kwestię minister obrony narodowej Korei Południowej, Kim Tae-Young, odpowiedział, że ta sytuacja "to nie StarCraft". Odwołując się do narodowej obsesji mieszkańców swojego kraju minister chciał zaznaczyć, że sprawa jest poważna i nie powinna być traktowana lekko.
Działania ministra doprowadziły w końcu do jego dymisji, a sytuacja w rejonie wciąż jest napięta. Wypowiedź polityka pokazuje jednak jak bardzo zakorzeniona jest gra firmy Blizzard w kulturze południowokoreańskiej.
Źródło artykułu: 