Vesterback skrytykował obecny stan mówiąc, że sytuacja, w której gracze wydają 40 - 50 dolarów (w Polsce zwykle około 200 złotych) na tytuły, które później trudno ulepszać aktualizacjami, jest skazana na porażkę, a podział na 'prawdziwych' graczy konsolowych i 'niedzielnych', jeśli chodzi o urządzenia przenośne jest sztuczny.
Call of Duty: Black OpsVesterback porównał wspomniane dwie grupy do przemysłu filmowego, w którym nie ma gatunku czy też samych produkcji określanych jako 'niedzielne' właśnie, a widzowie mogą angażować się emocjonalnie w każdy rodzaj filmu. Podobnie sytuacja wygląda z grami i wiele osób może być równie zaangażowane w Angry Birds, co w produkcje na Xboksa 360 czy Playstation 3.
Jednocześnie Vesterbeck, który odpowiedzialny jest za strategię rozwoju w Rovio, powiedział, że rynek gier na urządzenia przenośne ma przed sobą jasną przyszłość, choć nie ma jeszcze jednego konceptu, który idealnie nadawałby się do wprowadzenia jako model biznesowy w tym sektorze rynku. Samo Rovio, mimo niezaprzeczalnego sukcesu, wciąż w tej kwestii eksperymentuje.
Chociaż oczywiście trudno nie zauważyć, że sukces gier na urządzenia mobilne jest w ostatnich latach spory, to trudno wyobrazić sobie, by tytuły z dużych konsol (mimo cen, na które wszyscy narzekają) miały wymierać. Świadczy o tym nie tylko masa tegorocznych premier, ale chociażby niesamowity sukces wydawniczy ostatniej części serii Call of Duty - Black Ops.