Można odnieść wrażenie, że kontroler ruchu od Microsoftu traktowany jest przez graczy nieco z dystansem. Błędem byłoby jednak niedocenienie jego możliwości. Kinect trafi na rynek już na początku przyszłego miesiąca, tym bardziej zaskakujące jest więc, że urządzenie, a w szczególności szykowane na nie aplikacje startowe są wciąż w fazie rozwojowej. O bardziej techniczne testy sprzętu pokusimy się po jego oficjalnym debiucie, natomiast na razie mieliśmy okazję wybrać się do siedziby Microsoftu i zapoznać z kilkoma tytułami szykowanymi na listopad.
Pierwsze, rodzące się już teraz pytanie, jest związane z samym działaniem Kinecta. Jak radzi sobie ten kontroler ruchu? Zaskakująco dobrze, przy czym trzeba pamiętać, że zastąpienie fizycznego pada naszym ciałem musi wiązać się z pewnymi ustępstwami. Niemniej poza sporadycznymi „wyskokami” w postaci uznania kanapy za część mojej nogi urządzenie udanie przenosiło każdy ruch na ekran telewizora.
Kinect Sports
Żaden kontroler ruchu nie może obyć się bez startowego zestawu minigier sportowych. Nie inaczej jest z Kinectem i tworzonym przez studio Rare Kinect Sports. Autorzy przewidują sześć typów sportów, przy czym w większości wypadków pojawią się wariacje rozgrywek zależne od liczby graczy i preferowanej dyscypliny.
Kręgle, ze wszystkich pokazanych nam minigier, wypadają chyba najsłabiej. Kinect bardzo dobrze przenosi poszczególne ruchy, jednak sama rozgrywka nie wymaga zbytniej precyzji. Co za tym idzie, bardzo szybko znajdujemy sposób na zbicie wszystkich kręgli (lub ich większości) i wszelkie emocje opadają. Znacznie lepiej jest już np. w piłce nożnej, gdzie nie dość, że możemy współpracować z innym graczem, to jeszcze otrzymujemy faktycznych przeciwników. Football został zrealizowany w sprytny sposób, bowiem rejestrowany jest każdy nasz ruch, także górnych części ciała, przy jednoczesnym uniemożliwieniu biegania na większym obszarze. Zazwyczaj podania piłki związane są z machnięciem nogą w jedną z dwóch-trzech zalecanych stron. Podobnie jest też z blokowaniem strzałów przeciwnika.
Nawet rozgrywka w ping-ponga okazała się mieć kilka emocjonujących momentów, choć tu trzeba przyznać, że gra wypadłaby znacznie lepiej, gdyby ścieżki ruchu piłki nie były z góry zaplanowane. Lub gdyby postarano się chociaż o zwiększenie ich liczby, ponieważ zdarzały się momenty, że wraz z drugą osobą przez ładnych kilkadziesiąt sekund odbijaliśmy piłeczkę po jednej ścieżce. Bardzo przyjemnie i raczej bez większych potknięć zaprezentowała się siatkówka plażowa. Ta minigra zdecydowanie stawia na ruch ze strony gracza, wymuszając kucnięcia, wyskoki i gwałtowne wymachy rękoma.
Jest też ostatnia grupa gierek, określana przez autorów jako „track and field”. Zawiera zestaw różnych dyscyplin związanych z bieganiem, rzutami i skokami. W czasie naszej krótkiej wizyty w Microsofcie przetestowaliśmy bieg na sto metrów, rzucaliśmy oszczepem, kilka razy nasze awatary miały też okazję poskakać w dal. W czasie rozgrywek w kooperacji faktycznie wzrasta uczucie współzawodnictwa i w końcowej wersji może to być jeden z ciekawszych produktów.