Killzone 3 - zapowiedź #1 

Killzone 3 - zapowiedź #1

Wiele osób nie jest w stanie zapomnieć wpadek Guerilla Games, związanych z produkcją drugiej części Killzone'a. Podkolorowane screeny czy filmy z gry, które nie były filmami z gry, na długi okres stały się przykładem marketingu, jakiego nie należy uprawiać. Na tej aferze nauczył się również sam zainteresowany, firma Guerilla Games, która – zapowiadając część trzecią – postanowiła od razu przejść do konkretów i pokazać światu grywalną wersję jednego z epizodów gry. Tym razem nie ma ściemy – całość tworzona jest na podrasowanym silniku, wykorzystanym w drugiej części, dzięki czemu od razu wiadomo, z czym mamy do czynienia.

Wojny z Helghastami ciąg dalszy

Fabularnie „trójka” zacznie się w tym samym miejscu, w którym skończyła się dwójka, więc jeżeli jeszcze delektujecie się** Killzone'em 2**, potraktujcie ten akapit jako spojler. Otóż gra przeniesie nas ponownie na planetę Helghan, w momencie kiedy patriarcha Helghastów Scolar Visari legł martwy. Wcześniej jednak zdążył zdetonować bombę, która zdziesiątkowała siły atakujących. I kiedy Thomas Sevchenko i Rico Velasquez myśleli, że cała heca jest już za nimi, okazało się, że przeciwko nim i reszcie ocalałych członków ISA (Międzyplanetarnego Sojuszu Strategicznego) została wystawiona całkiem nowa, potężna armia Helghastów. A dokładnie rzecz biorąc – dwie armie, bo po śmierci Vasariego jego dwóch największych komendantów postanowiło zawalczyć o schedę po nim.

Killzone 3 ma być dokładnie tym, czym była „dwójka”, a więc dynamicznym shooterem, w którym akcja praktycznie ma wylewać się z monitora. Tym razem jednak nie będziemy walczyć w brązowo-żółtym otoczeniu (które od połowy gry zalatywało zbyt dużą monotonią), a w zróżnicowanych miejscówkach będących przekrojem całej Helghan. I tak – wylądujemy w gęstej puszczy, zdobędziemy pokryte śniegiem szczyty, trafimy na zamarznięte morze pełne platform wiertniczych, odwiedzimy zdewastowane, zniszczone wybuchem bomby miasto czy wreszcie zostaniemy wyrzuceni w kosmos, a dokładnie – na stację orbitalną kręcącą się wokół planety. Co ważne, wielkość etapów ma wzrosnąć dziesięciokrotnie w stosunku do tego, co dane nam było oglądać w „dwójce”. Ciekawe, jak mają się do tego przechwałki twórców, że w grze w ogóle nie będzie loadingów?

Źródło artykułu:
Wybrane dla Ciebie
Rebel Wolves potwierdza. Dawnwalker to ich debiutancka gra
Rebel Wolves potwierdza. Dawnwalker to ich debiutancka gra
Assassin's Creed Red to potężna inwestycja Ubisoftu. Jest przeciek
Assassin's Creed Red to potężna inwestycja Ubisoftu. Jest przeciek
DualSense V2 wycieka. Czyżby mocniejsza bateria?
DualSense V2 wycieka. Czyżby mocniejsza bateria?
Horizon Forbidden West na PC coraz bliżej. Nvidia wkracza do akcji
Horizon Forbidden West na PC coraz bliżej. Nvidia wkracza do akcji
Imponująca sprzedaż Cyberpunk 2077: Phantom Liberty. Liczby mówią wszystko
Imponująca sprzedaż Cyberpunk 2077: Phantom Liberty. Liczby mówią wszystko
Xbox Game Pass z mocnymi grami w styczniu. Potężne otwarcie roku
Xbox Game Pass z mocnymi grami w styczniu. Potężne otwarcie roku
Star Wars Outlaws: wycieka termin premiery. Ubisoft dementuje
Star Wars Outlaws: wycieka termin premiery. Ubisoft dementuje
PS5 rozbija bank. Imponujące wyniki sprzedaży
PS5 rozbija bank. Imponujące wyniki sprzedaży
The Day Before za niespełna tysiąc złotych. Nie, to nie żart
The Day Before za niespełna tysiąc złotych. Nie, to nie żart
Hakerzy ujawnili plany Insomniac Games. Sześć gier na liście
Hakerzy ujawnili plany Insomniac Games. Sześć gier na liście
PS5 Pro z własnym DLSS. Nieoficjalne doniesienia o planach Sony
PS5 Pro z własnym DLSS. Nieoficjalne doniesienia o planach Sony
Nie będzie The Last of Us Multiplayer. To już pewne
Nie będzie The Last of Us Multiplayer. To już pewne
NIE WYCHODŹ JESZCZE! MAMY COŚ SPECJALNIE DLA CIEBIE 🎯