Kiedy Minecraft spotyka DayZ

7 Days To Die nie wygląda ładnie, a walka o przetrwanie w otwartym świecie opanowanym przez zombie nie brzmi zbyt oryginalnie. Po co więc zajmować się tym tytułem? Ponieważ aspiruje do miana mieszanki takich szlagierów, jak DayZ i Minecraft.

Jak wynika z opisu Gaming Blend, 7 Days To Die serwuje wyjątkowo intrygujący pomysł na otoczkę fabularną. W roku 2034 świat zamieszkuje niewielka grupa ocalałych, których nie objęła zagłada nuklearna. Szczęściarze? Nie do końca, bowiem w zamian zostali zarażeni wirusem, ujawniającym swoje działanie z siedmiodniowym opóźnieniem. Być może już się domyślacie, ale napiszę wprost - wirus zamienia ocalałych w zombie. Właśnie tak.

Gracze mają więc siedem dni na wędrowanie po świecie, zdobywanie broni, pożywienia i ekwipunku, a w między czasie na walkę z zombiakami. Kto wie, może gdzieś po drodze znajdą lekarstwo na swoją przypadłość? Rozgrywka 7 Days To Die opiera się na zasadach znanych ze strzelanek FPP, więc na pierwszy rzut oka przypomina popularne ostatnimi czasy sieciowe sandboksy z nieumarłymi. Cechą wyróżniającą ten tytuł ma być jednak system budowania i niszczenia wszystkiego, co się w danym świecie znajduje. Gracze będą mogli budować fortece, stawiać przeszkody, jednocześnie będą musieli pamiętać, że wszystko w tym świecie może ulec zniszczeniu.

7 Days To Die ma wystartować z alfa testami już w przyszłym miesiącu. Na razie możecie obejrzeć materiał z jeszcze wcześniejszej wersji, która nie zachwyca wyglądem, ale przecież nie (do końca) o to tutaj chodzi. Więcej informacji o grze znajdziecie na oficjalnej stronie.

Źródło artykułu:
Wybrane dla Ciebie
NIE WYCHODŹ JESZCZE! MAMY COŚ SPECJALNIE DLA CIEBIE