Sytuacja wyglądała inaczej w przypadku Haunts: The Manse Macabre (Mob Rules Games) - turowej gry w klimacie horroru, która pozwalać miała wcielić nam się w tych, którzy są nawiedzani i tych nawiedzających. Gra utrzymana jest w niezwykle interesującej stylistyce wizualnej i zanim weszła na Kickstartera, jej twórcy włożyli już w projekt 42 i pół tysiąca dolarów. Od zainteresowanych produkcją wymagali jedynie 20 kolejnych tysięcy, które udało im się zebrać – 1214 osób dało im w sumie 28 tysięcy 739 dolarów. Od pewnego czasu o projekcie zrobiło się jednak niezwykle cicho. Do czasu, aż 18 października na stronie pojawił się wpis pt. Ciężkie czasy (Desperate Times). Wpis tłumaczy milczenie twórców, zdradzając niezwykle smutne informacje. Ekipa, która pracowała nad grą rozeszła się do innych projektów, a przy Haunts: The Manse Macabre pozostały zaledwie dwie osoby – i żadna z nich nie jest biegła w programowaniu.
W tym momencie gra posiada mnóstwo błędów i nie jest nawet w fazie beta. Dodatkowo język, w którym napisany został kod gry (Go) nie jest popularny, więc twórcy stają przed problemem znalezienia osoby, która mogłaby zająć się projektem. Czyżby pieniądze, które zdecydowali się zapłacić ludzie miały trafić "do śmietnika"? Wszak, jak informuje wpis, wszystkie z nich zostały już wydane. Twórcy zapewniają, że nie poddadzą się tak łatwo. Z pomocą ponownie przyszli im też ludzie zainteresowani grą.
19 października został zamieszczony kolejny post na Kickstarterowej stronie gry. Miał tez dużo bardziej optymistyczny tytuł - Lepszy poranek (Better Morning). Twórcy Haunts: The Manse Macabre dziękują w nim na wstępie wszystkim fanom, którzy wysłali im pokrzepiające maile. Dodatkowo, jak się okazuje, wielu z nich zainteresowanych jest pomocą przy kodzie gry. Chociaż nie wiadomo jeszcze, co dokładnie stanie się w przyszłości, wpis zapewnia, że jeśli projekt nie ujrzy światła dziennego jako skończona, w pełni dopracowana gra, jej kod zostanie udostępniony za darmo każdemu, kto tylko będzie zainteresowany ukończeniem projektu na własną rękę. W tej chwili pozostaje nam jednak czekać na jakieś bardziej konkretne informacje. Jak narazie tylko trzy osoby poprosiły studio o zwrot pieniędzy - w sumie oddali oni 30 dolarów.
Nie jest to z pewnością jedyna historia Kickstarterowych projektów, która zakończy się właśnie w ten sposób. Wciąż oczekujemy wszak dużych tytułów, które za sprawą pieniędzy fanów mają być dzięki tej platformie ukończone. Być może jednak opłaca się chwilę wstrzymać z wydawaniem swych funduszy na zakup kota w worku.