Kanadyjska sieć nie odróżnia World of Warcraft od P2P

No proszę, okazuje się, że to nie Polacy są jedyni, którzy narzekać mogą na swoich dostawców usług internetowych. W gorszej sytuacji znajdują się Kanadyjczycy, którzy nie mogą nawet normalnie pograć w World of Warcraft.

Rogers, jeden z największych dostawców usług internetowych w Kanadzie, przyznał, że to przez niego gra World of Warcraft stała się niemożliwa z powodu zbyt dużych lagów. Firma podkreśla jednak, że taka sytuacja ma miejsce przez przypadek. Rogersowi zależało jedynie na tym, aby ukrócić zabiegi wymiany danych przez sieć peer-to-peer.

W ubiegłym miesiącu, grająca w World of Warcraft Teresa Murphy złożyła skargę do regulatora rynku telekomunikacyjnego w Kanadzie – CRTC - twierdząc, że zabiegi Rogersa sprawiają, że rozgrywka jest prawie niemożliwa. Nie obchodzi jej, czy Rogers chciał zatrzymać wymianę plików. Stwierdziła tylko, że płaci za usługi internetowe, z których nie może normalnie skorzystać, ponieważ filtry Rogersa nie potrafią odróżnić P2P i jej gry.

CRTC stwierdziło, że pani Murphy ma rację. Firma telekomunikacyjna podkreśla, że problem pojawia się, gdy gracze korzystają z oprogramowania P2P w tym samym czasie, gdy uruchomiona jest gra, ale Teresa twierdzi, że nie korzysta z P2P w ogóle. Niestety, minie jeszcze trochę czasu, zanim Rogers będzie w stanie rozwiązać ten problem. Operator stwierdził, że naprawa jego naprawa potrwa przynajmniej do czerwca.

Kanada jako jeden z niewielu zachodnich krajów wciąż dysponuje bardzo zacofanym rynkiem dostępu do Internetu. Nie są oferowane tam nawet plany taryfowe pozwalające na pobieranie nieograniczonej ilości danych, co wzbudza ogromnie niezadowolenie opinii publicznej.

Źródło artykułu:
Wybrane dla Ciebie
ZANIM WYJDZIESZ... NIE PRZEGAP TEGO, CO CZYTAJĄ INNI!