Wydaje mi się, że przyzwyczajenie do trybu jednego gracza powinno pójść w zapomnienie. Nie mówię tu, że pozbędziemy się owego trybu raz na zawsze. Wprowadzilibyśmy do niego zupełnie nowe doświadczenia, takie jak połączony [connected] tryb jednoosobowy, czy tryb dla pojedynczego gracza online.
Tryb online i aspekty społecznościowe mogą odświeżyć tryb jednoosobowy, umieszczając go w nowym kontekście. Dzięki nim możesz zdecydować, że wolisz być częścią połączonej [connected] rozgrywki, zamiast przechodzić grę w pojedynkę.
Jasne, że jeśli technologia zmusza cię do grania online w tryb jednego gracza, którego doświadczasz sam, to jest to bez sensu. Ale jeśli mogłoby to wprowadzić nowe funkcje do rozgrywki i dać ci odpowiednie profity, wtedy chciałbyś być częścią takiego trybu.
Zapytany o ukonkretnienie owych niezwykle ogólnych wypowiedzi, Yerli wskazał na Journey i Dark Souls jako wzory, z których chce w przyszłości czerpać Crytek. Czy rzeczywiście potrzebujemy jednak społecznościowych funkcji podczas przechodzenia gry? Lub odczuwać ciągła obecność ludzi, którzy zachowują się tak, jak bohaterowie danego tytułu nie powinni się zachowywać?