Shuhei Yoshida od razu powiedział, że cena NGP na pewno nie wyniesie tych 599 dolarów, które Amerykanie płacili w dniu premiery za PS3. Jack Tretton z kolei zasugerował, że koszt konsoli będzie z pewnością większy, niż 250 dolarów, jakie żąda Nintendo za 3DS-a. Pozostaje obstawiać, że nowa platforma Sony kosztować będzie w okolicach 400 dolarów, co po bolesnym przeliczeniu na euro, a później na złótówki może sprawić, że za NGP przyjdzie nam zapłacić jakieś 1499 złotych. O ile nie więcej.
Prezes SCEE, Andrew House, stwierdził z kolei, że na rynku mogą pojawić się różne modeli nowej konsoli, co obniży jej koszt. Sony planuje tu zastosować strategię obraną przez Apple, w przypadku iPada i wydać platformę zarówno z samym odbiornikiem Wifi, jak i drugi model - także ze slotem na kartę SIM i możliwością połączenia z Internetem 3G.
Nowe informacje napływają do nas także w kwestii kompatybilności NGP z innymi konsolami Sony. Okazuje się, że platforma pozwoli nam na granie w tytuły z pierwszego PlayStation oraz we wszystkie „minisy”. Kompatybilność zostanie zachowana także z oryginalnym PSP, choć w tym przypadku będziemy musieli kupić nasze ulubione gry ponownie, korzystając z cyfrowej dystrybucji.
Gry na „PSP 2” sprzedawane będą poprzez PlayStation Store, ale znajdziemy je też w sklepach. Jako nośnik tytułów na NGP wybrano karty pamięci co wydaje się mieć akurat same zalety. Są one niewielkich rozmiarów, bezgłośne i stosunkowo szybkie. Pozwoli nam to na kolekcjonowanie tradycyjnych, pudełkowych wydań gier.
Potwierdzono, że konsola przynajmniej na jednym z rynków (zapewne tym japońskim) ukaże się jeszcze w tym roku. My być może będziemy musieli poczekać trochę dłużej.
Graj z głową - Sprawdź swoje IQ. Narodowy test inteligencji!