Ich reedycja na Playstation 3 w postaci ICO & Shadow of the Colossus Collection to więc bardziej eksponat muzealny niż nowo wydana gra – i jako taki wymyka się normalnej skali ocen.
O tym, dlaczego warto sięgnąć po te gry, pisano już dziesiątki razy. Pod tym względem nic się nie zmieniło. Jeżeli nie mieliście jeszcze okazji zapoznać się z tymi produkcjami, nie zastanawiajcie się ani minuty dłużej, tylko biegnijcie do sklepu po swój egzemplarz. No już. Ja poczekam.
Gotowi? No to przygotujcie się na jedną z najbardziej fascynujących i zapadających w pamięć podróży Waszego życia. Zanim jednak sięgniecie po kontroler, wiedzcie jedno – te gry mają 6 i 10 lat. I nie sposób tego nie zauważyć. Sterowanie, szczególnie w ICO, potrafi być toporne, kamera lubi płatać figle, ustawiając się zupełnie nie tak, jakbyśmy oczekiwali. Tylko że nie ma to w sumie większego znaczenia. Dość szybko przekonacie się, że to właśnie w tym pozornie niewygodnym sterowaniu tkwi olbrzymia siła ICO. Wszak kierujemy tu małym, zagubionym chłopcem, zmagającym się z niebezpieczeństwami tajemniczego zamku.
To, że nie jest on w stanie wykonywać akrobacji niczym Książę Persji czy wymachiwać sztyletami jak Kratos, tylko dodaje grze uroku i zwiększa nasze zrozumienie jego sytuacji. To, że ratowaną przez niego dziewczynkę (tajemniczą, eteryczną, całkowicie niezrozumiałą – dopiero po przejściu gry można odblokować angielskie napisy dla jej wypowiedzi) musimy przez dużą część rozgrywki trzymać za rękę, jest chyba najbardziej subtelnym, uroczym i trafnym przedstawieniem budującej się relacji emocjonalnej w historii gier. To, jak Yorda w miarę upływu czasu zaczyna coraz żywiej reagować na wydawane jej polecenia, jest lepszym oraz bardziej oddziałującym na emocje obrazem zacieśniającej się więzi niż jakakolwiek scena seksu z Mass Effecta. To, że podczas zapisywania stanu gry siadamy na kamiennej ławie, a ona kładzie głównemu bohaterowi głowę na ramieniu, mogłoby już zostać uznane za kicz. Ale w kontekście całości wywołuje tylko rozrzewniony uśmiech (chyba że nie macie serca, to już marsz zabijać potwory w kolejnej kosmicznej strzelance!).