Oj, działo się. Bez wątpienia. Kończący się rok na pewno zapamiętamy dobrze. Wreszcie pojawiło się długo wyczekiwane przez polskich graczy Xbox Live, na rynku zadebiutowały innowacyjne kontrolery ruchu, no i dostaliśmy gry, na które czekaliśmy latami. Ale miniony rok to także porażki. Może nie tak spektakularne jak w 2009 roku (m.in. premiera niezbyt udanego PSP Go), ale jak najbardziej widoczne.
Lepiej późno niż później
Dopiero pięć lat po pojawieniu się Xboksa 360 mamy w pełni legalne, polskie Xbox Live. Chciałoby się zawołać z całych sił (niekoniecznie trzy razy): Yeees! Co prawda usługa nie działa jeszcze zupełnie bezproblemowo, ale summa summarum Xbox Live wreszcie jest w Polsce. Ceny różnią się w zależności od rodzaju abonamentu. Ten pełny, dwunastomiesięczny kosztuje 249 złotych.
Jeżeli miałbym wskazać największe wydarzenia tego roku, to bez wątpienia wybrałbym premierę dwóch nowych kontrolerów ruchu. Najwięcej emocji wśród graczy wzbudził smukły Kinect, dedykowany maszynce Microsoftu. Słyszeliśmy głosy, czy to w ogóle możliwe, czy to zadziała, ale to, co ujrzeliśmy w listopadzie, rozwiało wszelkie wątpliwości. Patent z rejestrowaniem ruchów gracza i przekładaniem tego na wydarzenia w grze bez użycia kontrolera naprawdę się sprawdza. Szkoda tylko, że jak na razie nie możemy pograć w nic, co by nie mieściło się w pojęciu „casual games”. Do grudnia novum od Microsoftu rozeszło się w ładnej liczbie dwóch i pół miliona sztuk.
Odpowiedź Sony nie była gorsza, choć tak na dobrą sprawę Japończycy nie wymyślili niczego nowego. Można śmiało powiedzieć, że PlayStation Move to ulepszona, podrasowana wersja Wii Pilota. Kontroler ma tę przewagę nad konkurencją, że sterowanie za jego pomocą jest niesamowicie precyzyjne. PlayStation Move, tak samo jak Kinect, wciąż nie rozwinął swoich skrzydeł, bo na te najefektowniejsze tytuły trzeba poczekać co najmniej do wiosny przyszłego roku. Z obowiązku dodam, że czarny kontroler powędrował do sklepów w ilości czterech milionów sztuk.
Zaskakująco dobrze przyjął się w Stanach Zjednoczonych system OnLive. To rewolucyjne urządzenie już działa i to stosunkowo sprawnie. Przypomnijmy. OnLive pozwala na „uruchamianie” najnowszych gier nawet na komputerach o niskich parametrach. Podłączamy specjalny odbiornik, łączymy się z serwerami, płacimy abonament i już gramy, powiedzmy, w Assassin's Creed II. Niedługo znajdzie się w sprzedaży specjalna przystawka umożliwiająca grę także na telewizorze bez konieczności posiadania konsoli. System OnLive ma pojawić się w Europie pod koniec przyszłego roku, prawdopodobnie najpierw w Wielkiej Brytanii.