Gry komputerowe stworzone na podstawie powieści nie są niczym nowym. Już starożytni Rzymianie, a przynajmniej ci starsi z nas mieli przyjemność i okazję poznać niektóre z nich na komputerach ośmiobitowych. Na nie powstał pierwszy Hobbit, przygodówka paragrafowa, kolejna przygodówka – Kubuś Puchatek czy świetna gra zręcznościowa „idź ciągle w prawo” – Usagi Yojimbo, oparta na komiksie Stana Sakai. Na początku lat dziewięćdziesiątych trend ten był kontynuowany na szesnastobitowcach: otrzymaliśmy następną przygodówkę nawiązującą do Hobbita, pierwszą trylogię Władcy Pierścieni, a także gry RPG przenoszące nas do świata Krynnu, znanego z książek Smocza Lanca autorstwa Margaret Weis i Tracy`ego Hickmana. Jednak to w ostatnich latach twórcy zaczęli częściej sięgać po literaturę, by jej język przełożyć na komputerowy. Niesie to wiele możliwości: zyskujemy bowiem częstokroć nieliniową fabułę, otwarte światy oraz znanych czytelnikom książek bohaterów. Z drugiej strony opieranie się na powieściach wymaga od twórców trzymania się kanonu, klimatu i stylu pierwowzorów. Sposobów na „egranizację” bądź „monitoryzację” książek jest wiele, my zajmiemy się tymi najbardziej znanymi.
Metro 2033Rozdział pierwszy: idź na całość
To próba całkowitego lub częściowego przeniesienia fabuły danej książki do gry komputerowej, przy okazji oddając jej ducha i klimat. Najnowszym przykładem takiej produkcji jest **Metro 2033, ściśle wzorujące się na dziele Dmitra Glukhovskyego o tym samym tytule. W grze tak samo jak w powieści świat został zniszczony bombami atomowymi, a nieliczni, którzy przeżyli, to moskiewska społeczność kryjąca się w metrze. My wcielamy się w Artyoma, który poproszony o pomoc przez Huntera, jednego z najbardziej legendarnych żołnierzy, wyrusza w głąb metra, pełnego mutantów, zniszczonego i niebezpiecznego. I choć gra jest typowym przedstawicielem gatunku pierwszoosobowych shooterów, to fabuła Metra 2033, klimat ciągłego zagrożenia, zniszczone stacje i zmutowane potwory przedstawione są tu tak realistycznie, że chłoniemy opowieść niczym oryginał, co zresztą daje nadzieję, że kontynuacja również dokładnie oprze się na książce. Metro nie jest jednak jedyną próbą odtworzenia powieści w całości: niedawno wydane RPG dla dzieci, [Władca Pierścieni: Wyprawa Aragorna](http://gry.wp.pl/gry/lord-of-the-rings-aragorn-s-quest,14542,info,0.html)**, także stara się opowiedzieć historię wojny o Śródziemie na nowo, tym razem ustami jednego z jej uczestników, Samwisea Gamgee. Tutaj za dobrym pomysłem poszło, niestety, nieciekawe wykonanie, przez co grę trudno komukolwiek polecić.
Idąc na całość, można także pomieszać historie książkowe, by stworzyć nową, niby znaną, a jednak całkowicie odnowioną. Świeże podejście do fabuły powieści daje okazję do wychwytywania znanych wątków, miejsc i wydarzeń, jednak przedstawionych w nowy dla czytelnika-gracza sposób. Najlepszym przykładem jest wydana w 1995 roku point'n'clickowa przygodówka Discworld powstała na podstawie książki Straż! Straż! Terry'ego Pratchetta. W tejże grze sprytnie połączono akcję Straży, inne wątki fabularne znane z dzieł tego autora i postać Rincewinda, tworząc całkowicie świeżą całość. Najczęściej przenoszona na komputery powieść, czyli Władca Pierścieni także ma tu swojego przedstawiciela: znane z PS2 jRPG Trzeci Wiek pozwala kontrolować bohatera o imieniu Berethora, który rusza śladami Boromira, często zwiedzając te same miejsca co bohaterowie Wojny o Pierścień.