WAŻNE
TERAZ

Ujawniamy porażające zeznania. System produkował dokumenty zamiast chronić Kamila

Historia dwóch DRM

Skrót DRM (Digital rights management), sposób na kontrolowanie przez producenta czy jego oprogramowanie jest wykorzystywane zgodnie z zaleceniami, spędza sen z powiek połowie graczy, drugą połowę doprowadzając do wściekłości. A w drugiej części gry Dragon Age znajdziemy aż dwa systemy DRM.

Na szczęście nie taki diabeł straszny jak go malują. Obydwa systemy zabezpieczeń nie są drakońskie, a różnić się będą jedynie w zależności od miejsca zakupu gry. Pierwszy, prostszy z nich znajdziemy kupując grę poprzez platformę Steam, w którym to wypadku twórcy gry zdali się w zupełności na Valve i ich podejście.

Natomiast jeżeli chcemy skorzystać z innych źródeł dystrybucji cyfrowej, lub nie możemy się obyć bez pudełka z grą na naszej półce, to sprawa będzie troszkę bardziej skomplikowana, choć wciąż nie przerażająca.

Chris Priestly, menadżer społecznościowy w Bioware, zdradził, że grę nie zakupioną na Steamie będziemy mogli zainstalować na dowolnej liczbie pecetów, z zastrzeżeniem, że w okresie 24 godzin nie może być ona uruchomiona na więcej niż pięciu z nich. Do tego podczas instalacji konieczna będzie weryfikacja online, a co jakiś czas sprawdzany będzie także nasz login.

Bioware nie podało, co jaki okres czasu miałoby się to sprawdzanie odbywać, ale zapewnia nas, że nie będzie to uciążliwe nawet w przypadku słabszych połączeń. Dobrą informacją jest także fakt, że nie będzie konieczności ciągłego połączenia z Internetem, a ci zupełnie odłączeni od sieci również będą mogli korzystać ze swoich legalnie zakupionych gier.

Dragon Age 2 trafi do nas w pierwszej połowie marca bieżącego roku. Zerknijcie póki co do naszej zapowiedzi.

Źródło artykułu:
Wybrane dla Ciebie
NIE WYCHODŹ JESZCZE! MAMY COŚ SPECJALNIE DLA CIEBIE