Sprytny Brytyjczyk włamał się na konta dwóch pracowników Zyngi i przelał na konto należące do niego wartą miliony Euro walutę wewnątrz gry. Kolejnym krokiem było otwarcie sprzedaży czarnorynkowej żetonów po cenach wyraźnie zaniżonych w stosunku do tych na Facebooku.
Panu Mitchellowi spryt skończył się, kiedy wartość jego sprzedaży osiągnęła 53 612 funtów (co jest sumą dużo, dużo niższą niż wartość żetonów w grze). Wtedy to do włamania na kolejne konta pracowników dewelopera użył własnego konta na Facebooku i został złapany, Nie pomogło nawet podłączanie się do Wi-Fi sąsiadów mające na celu zacierać ślady.
"Hackowanie kont pracowników Zyngi robione było w bardzo systematyczny sposób. Bilans rachunku pana Mitchella pokazywał w różnych okresach duże zakupy, miedzy innymi zegarek Rolex", powiedział James Taghdissian, prokurator zajmujący się sprawą. w rozmowie z The Guardian.
Co na to prawnik Mitchella? Stwierdził on, że nielegalnie zarobione pieniądze skazany wydawał na inne strony zajmujące się hazardem i że właśnie ten nałóg popychał go do wszystkich działań.Polecamy również:Historia gier przygodowych w pigułce10 najdroższych w produkcji gier w historii