Pierwszy kontakt
Mógłbym napisać, że największym minusem pada Razer Onza Tournament jest kabel, którym musimy połączyć go z konsolą, ale byłoby to głupie. Jeśli ktoś decyduje się na kupno dodatkowego, niefirmowego pada do Xboksa 360, oznacza to, że wie, co robi i czego chce. Sam przewód jest długi, prawie pięciometrowy. Trochę szkoda, że nie można go w żaden sposób skrócić, żeby ograniczyć plątanie się po podłodze, ale lepszy kabel za długi niż za krótki.
Razer Onza dobrze leży w dłoni za sprawą specjalnej powłoki. Gumę nałożono również na gałki analogowe, dzięki czemu nie musimy się martwić, że w pewnym momencie zsunie nam się kciuk (co w grach sieciowych prowadzi zazwyczaj do sekundowej utraty kontroli nad postacią, a w konsekwencji – do śmierci). Gracze używający dotychczas pada xboksowego będą musieli przyzwyczaić się nie tylko do dużo mniejszej wagi Razera Onzy, ale też do jego odrobinkę innego kształtu. Onza jest zdecydowanie mniej masywny, bardziej opływowy.
Przyciski
Pad Razera nie rewolucjonizuje układu przycisków w stosunku do standardowego kontrolera do Xboksa 360. W sumie największą zmianą jest przesunięcie klawiszy back/start za D-Pad i prawą gałkę analogową. Trudno się na początku do tego przyzwyczaić, ale taki układ jest chyba bardziej naturalny niż ten oryginalny.
Podświetlone guziki A, B, Y oraz X są za to bardziej „płytkie” niż ich odpowiedniki z pada xboksowego, dzięki czemu naciska się je dużo szybciej. Przypominają pod tym względem bardziej przycisk myszki. Świetnie sprawdzają się w przypadku Quick Time Events. Odrobinkę inaczej zaprojektowano również spusty, te nowe głębiej „wchodzą” w pad.