Model X2472HD stara się zdobyć miejsce na rynku monitorów, oferując matrycę VA (Vertical Aligment), podczas gdy większość z używanych przez nas wyświetlaczy oparta jest na TN (Twisted Nematic). Jakie są największe różnice między nimi? TN jest przede wszystkim tańsza w produkcji i cechuje się bardzo szybkim czasem reakcji, ale też nierównomiernością podświetlenia, słabymi kątami widzenia i brakiem stałości kolorów. VA to całkowite przeciwieństwo TN – wyróżnia się stałością kolorów, lepszymi kontrastami i dobrymi kąty wiedzenia, z drugiej strony jednak długi czas reakcji (8 ms) oraz wyższa cena sprawiają, że monitory z matrycą VA są mniej popularne wśród graczy. Nie dość bowiem, że są droższe, to jeszcze mają problemy z wyświetlaniem szybkich obiektów. Jednak technologia idzie naprzód, a taka firma jak Iiyama nie ryzykowałaby wypuszczenia na rynek słabego monitora.
Szybki montaż
W pudełku znajduje się siedem komponentów: monitor, podstawka, 50-watowy zasilacz, dwa kable (DVI i D-sub) oraz dwie instrukcje (skrócona obsługi i bezpieczeństwa). Instrukcja sporządzona jest również w języku polskim, dzięki czemu nikt nie powinien mieć problemów z podłączeniem monitora do komputera. Zresztą nie jest to jakieś szczególne wyzwanie: wystarczy przyłożyć podstawkę do monitora, przykręcić znajdującą się pod nią śrubę i voila! – możemy ustawić monitor na biurku. Stosunkowo mała względem ekranu podstawka może sprawiać wrażenie niestabilnej, na szczęście wygrywa ono z fizyką, bo monitor jest odporny na ruchy nawet przy lekkich zachwianiach blatu. Co więcej, matryca jest tak silnie przymocowana do przystawki, że można obawiać się braku możliwości regulacji kąta pochylenia obrazu w pionie. Sposobem okazuje się siła: trzeba naprzeć na górną ramę monitora, trzymając podstawkę i uważając, by zbyt duży nacisk nie wyłamał stykającego się z nią plastiku. Brzmi groźnie, jednak na szczęście cala operacja trwa chwilę, a po jej sukcesie monitor staje się dużo bardziej podatny na regulację.
Smukła sylwetka
Wracając do jego wyglądu: okrągła podstawka niezbyt pasuje do lekko zaokrąglonego po bokach ekranu. Domyślam się, że to rozwiązanie wymusiła fizyka, jednak bardziej owalny lub prostokątny kształt byłby zdecydowanie lepszy. Smukła sylwetka uzyskana dzięki technologii LED oraz zrezygnowaniu z jakichkolwiek głośników wewnętrznych jest jedną z najbardziej pokazowych na rynku. Kolor piano black (czarny błyszczący) pięknie komponuje się z lekko szarawymi napisami umieszczonymi na monitorze, to jest logiem firmy (nad podstawką), nazwą monitora (lewy górny róg) i komendami (prawy dolny róg). Połyskujący czarny, jakkolwiek popularny, ma jednak zawsze tą samą wadę: wszelkie pyłki widać na nim dwukrotnie wyraźniej, warto więc przy zakupie monitora zaopatrzyć się w jakiś dobry środek chroniący przed kurzem.
Zarówno panel przedni, jak i boczne nie mają żadnych przycisków, oprócz dotykowych. Panel tylny zaś oferuje raptem pięć wyjść (są to po kolei: zasilanie, głośnikowy jack, D-sub, DVI i HDMI), wystarczy sprawdzić, który z kabli (D-sub czy DVI) pasuje do komputera, analogicznie podłączyć go do monitora i poprowadzić zasilanie. Kabel zasilający nie jest, niestety, zbyt długi, co może skutkować wymogiem ustawienia za monitorem niezbyt ładnego pudełka zasilającego. Szkoda też, że twórcy zrezygnowali z umieszczenia na monitorze przynajmniej jednego huba USB, rozwiązania coraz bardziej popularnego zarówno wśród telewizorów, jak i monitorów.