W poprzednich odsłonach tego cyklu wspomniałem m.in. o świecie gry z lochami i nową klasą na czele oraz bardziej personalnej części rozgrywki. Beta Guild Wars 2, choć nie rozpieszczała swoją długością, pozwoliła zapoznać się także z innymi aspektami tej gry.
MMO ArenaNet to bowiem bardzo urokliwa produkcja – studio to ma w swym składzie naprawdę utalentowanych, pomysłowych grafików. W związku z tym gra jest pewnym dziełem sztuki, oczarowującym specjalną stylistyką, zahaczającą nieco o odwołania do malarstwa i zdobienia farbami. Osobiście nie mogłem nie podziwiać specyficznych wykończeń takich trywialnych elementów, jak zwykłe okienko z opcjami. Wszystko w interfejsie wydaje się być składnikiem pewnej całości, doskonale komponującym się z resztą.
Jednak nie tylko o artyzm tu chodzi. Choć część graczy pokusi się pewnie o zmianę ustawień klawiszy, Guild Wars 2 jest tytułem po prostu przemyślanym, w którym każda rzecz ma swoje miejsce. Dobrym przykładem jest tu okienko postaci. Twórcy rozmaitych MMO przedstawiali je na różne sposoby, jednak w tym przypadku trudno oczekiwać czegoś więcej. Nie tylko wszystko jest uporządkowane i zachowuje określoną estetykę, ale też współgra z innymi aspektami. Wchodząc na kartę bohatera, w jednej chwili widzimy noszone przez niego przedmioty, inne sugerowane zbroje i broń, a nawet po jednym kliknięciu możemy zacząć korzystać z farbek. Dodatkowy klik umożliwia np. przeskoczenie do osiągnięć, o których wspominałem ostatnio.
new WP.player({ width:600, height:338, autostart:false, url: 'http://get-2.wpapi.wp.pl/a,61764431,f,thumb/d/e/1/de13e62998e4a54092687b3c5b2dc006/fecf4bbe7a15e3253140f65c03820e85/guild_wars_2_beta_01.mov', });Film w wyższej rozdzielczości znajdziecie pod tym adresem.Prawdę powiedziawszy – i z dużą pewnością zakładam, że należę w tym względzie do większości – w pierwszej części serii przyrost umiejętności wraz z każdą kampanią doprowadzał mnie do pełnej dezorientacji. Rekordzista w tej kategorii, elementalista, miał do dyspozycji aż 144 skille. Dużo, zwłaszcza że w błyskawicznym tempie powstały praktykowane przez społeczność buildy (gotowe ustawienia), doprowadzając do zapomnienia części ze zdolności. „Dwójka” z miejsca eliminuje ten problem, ba, w genialny sposób wymusza pewien ład.
Tym razem nasza postać może w jednej chwili posiadać maksymalnie dziesięć umiejętności. Jeżeli pamiętacie poświęcony im pasek z oryginalnej części, to rozwinięto tę ideę. Pierwsze pięć skilli związane jest z noszoną bronią (wszystkie pięć dla dwuręcznej lub kombinacja 3+2 dla przedmiotów jednoręcznych), reszta to z kolei jeden leczący, jeden elitarny oraz trzy tzw. użytkowe. Jednak na każdą z profesji przypada też szczególna cecha. U wspomnianego elementalisty są to dostrojenia (związane z żywiołami), podczas gdy nekromanta zbiera siłę życiową, którą można spożytkować na zmienienie się w zjawę (skorzystanie z całunu śmierci). Wszystko zaprezentowano w bardzo schludny sposób, a do tego zautomatyzowano część pojawiających się umiejętności – zrezygnowanie z długiego łuku na rzecz atakowania toporem to kwestia sekund, dzięki czemu styl walki możemy zmienić dosłownie w biegu.
Podczas zdobywania kolejnych poziomów w trakcie bety Guild Wars 2 szczególnie spodobała mi się idea zadań określanych przez autorów jako World Events. Najprościej mówiąc: są to wydarzenia, które następują niezależnie od tego, czy chcemy w nich uczestniczyć, czy nie. Wyobraźcie sobie skute lodem jezioro, po którym tu i ówdzie pałętają się drobne stworzenia. Jednak jeżeli skupicie uwagę, natraficie na mężczyznę, który okazuje się swego rodzaju badaczem. Facet co prawda lubi sobie wypić, ale tym razem wydaje się mieć poważny i realny cel. Faktycznie bada okolicę, a nam przychodzi w dalszym etapie jego wędrówki zniszczyć posąg, walczyć z falami przeciwników, a nawet powstrzymać szamana robiącego magiczne cuda niewidy.
Najciekawsze, że wydarzenie to można po prostu zignorować. I nic się nie stanie. Ale udział w nim to nie tylko bonusy gotówkowe do doświadczenia i karmy. To także po prostu spora frajda, bo najczęściej prędzej czy później pojawiają się inni gracze, chcący również zapoznać się z oferowanym wątkiem. Świat gry pełen jest takich World Events. I znalazłem tylko jeden problem: tak duża ich popularność sprawia, że czasami niemożliwe jest zobaczenie skutków niepowodzenia. Bo za nieudaną próbę też zostajemy nagrodzeni, ale wynikiem może być np. pojawienie się bardzo groźnego potwora. Albo przejęcie fortu. Albo też pożar. Wydarzeń są setki, podobnie jak ich pochodnych.
Rzecz jasna świat Guild Wars to także walki PvP. W przypadku zmagań gracz kontra gracz testowanym trybem był Conquest, czyli bardzo standardowe spojrzenie na konwencję Capture the Flag. Zasady są konkretne: przejąć miejsca, których utrzymywanie daje regularnie dodatkowe punkty (trzeba uzbierać ich w sumie 500). Rzecz jasna zabójstwa wrogów to przyśpieszenie wygranej. Deweloperzy szczególnie mocno sprawdzają mapy Battle of Kyhlo oraz Forest of Niflhel. Osobiście bardziej spodobała mi się pierwsza z nich, zwłaszcza że kilkakrotnie dochodziło tam do starć w wieży zegarowej. Uwierzcie mi, efekt pękających szyb, choć trywialny, naprawdę buduje klimat. I tylko szkoda, że nie było czasu na więcej.
Beta Guild Wars 2 pozwoliła mi przetestować też takie elementy, jak walki między serwerami (World vs. World), tworzenie przedmiotów czy działanie gildii. W niecałe trzy dni ciężko jednak poznać wszystko w stopniu przynajmniej zadowalającym, niektóre kwestie wzięły więc górę nad innymi. Na tym etapie jestem jednak już pewien, że nie jest to moja ostatnia przygoda z MMO ArenaNet. W końcu smoki same się nie pokonają, wioski nie uratują, a miecze nie wykują.