Normalnie wymaga to bardzo długiego treningu ciała i umysłu, który dopiero przygotowuje do medytacji pozwalającej na osiągnięcie tego stanu. My jednak nie będziemy wymuszać na Was tak ciężkiego zestawu ćwiczeń. W zamian posłużymy się pewną prostą, ale całkiem sprytną i oryginalną grą, w której wprawdzie trzeba wysilić nieco szare komórki, ale nie jest to nic frustrującego – ostatecznie mamy się przecież zrelaksować.
Wspominam o tej pozycji z niekłamaną radością, bo to kolejna okazja do wypromowania środowiska Demosceny, z której Zen Bondage się wywodzi. Grę stworzyła grupa Moppi Productions, znana ze swoich niezwykle stylowych produkcji – omawiane dzieło nie jest tu wyjątkiem. Choć banalne w swojej istocie, sam niezwykle świeży pomysł wystarcza, aby wyróżnić je z tłumu innych casualowych gier. Naszym zadaniem jest bowiem obwiązywanie drewnianych rzeźb sznurem umoczonym w farbie, w taki sposób aby farba całkowicie je pokryła. Obracając dany model, decydujemy, gdzie rozwinąć kolejne metry sznura, ale uwaga – jest go ograniczona ilość.
Okazuje się to zatem nie takie proste, jak mogłoby się na pierwszy rzut oka wydawać – najbardziej skomplikowane modele wymagają dużej wyobraźni przestrzennej i pewnego pokombinowania, na dodatek zmuszają do walki ze sterowaniem, które – choć niezwykle intuicyjne dzięki zastosowaniu tzw. mechaniki obrotu typu Arcball – nie zawsze jest tak dokładne, jak byśmy sobie tego życzyli. Gra jednak nigdy nie frustruje, choć przyznam, że dziwi brak jakiegokolwiek ekranu potwierdzającego wygraną – prawdopodobnie to wynik pośpiechu przy projektowaniu.
Choć z powodu prostoty gry nie ma w niej zbyt wiele do oglądania, ogólny efekt wizualny jest przyjemny dla oka. Dodatkowe elementy stylistyczne, w rodzaju tekstur drewna i farby, mimo iż teoretycznie czysto funkcjonalne, są jednak dobrane bardzo estetycznie i nigdy nie rażą. Ścieżka muzyczna zasługuje na specjalne wyróżnienie – złożona jest z utworów demoscenowego artysty triphopowego o pseudonimie Ghost Monkey, pochodzących z jego albumu „Tea for Miss Yamaha”. Przyznaję, że osobom nieszczególnie lubiącym tę stylistykę może ona popsuć nieco relaks, ale fani gatunku powinni docenić walory tego soundtracku.
Na sam koniec wspomnę, że ta prosta, darmowa gra osiągnęła całkiem spory sukces, a autorzy zostali zatrudnieni przez studio Secret Exit do stworzenia pełnoprawnej, komercyjnej serii dzieł tego rodzaju na przenośne maszyny Apple'a oraz – w przypadku najnowszej części cyklu – na komputery Mac i PC. Seria nazywa się Zen Bound i jest doszlifowaniem na błysk konceptu z opisywanego dziś pierwowzoru. Jest to dla mnie jednoznaczny dowód na to, że jednym z bardziej płodnych źródeł innowacji, zarówno w grach, jak i ogólnie w mediach powiązanych z branżą komputerową, są niezależne środowiska artystów i programistów, a jednym z najpłodniejszych właśnie Demoscena. Warto na nią zwracać uwagę, bo jeszcze nie raz nas zaskoczy!
Zen BondageDo ściągnięcia STĄDCena: Za darmo
Więcej o darmowych, niezależnych grach przeczytasz w naszym nowym dziale "Gry z podziemia".
Będziemy w nim publikować artykuły prezentujące całkowicie darmowe gry, na które warto zwrócić uwagę. Jeśli macie jakieś sugestie, uwagi, propozycje gier do opisania, dajcie nam znać w komentarzach na stronie specjalnej cyklu.