Czasami mamy dość wszechobecnego w grach patosu, wymyślnej fabuły i wciśniętych na siłę morałów. W takich chwilach wracamy do produkcji pozbawionych zupełnie wspomnianych elementów, do tytułów zredukowanych do czystej mechaniki i rozgrywki. Najdobitniej pokazują to właśnie strzelanki sieciowe, choć – jak udowodnił Team Fortress 2 – to jeszcze nie powód, by rezygnować z wyszukanej stylistyki i oprawy. Warsow jednak nie przejmuje się tymi kwestiami. W tej grze liczy się tylko jedna rzecz – masz być najlepszy, najszybszy i najdokładniejszy. To właśnie tu zapuszczają się weterani innych strzelanek i sprawdzają swoje umiejętności, sprowadzając swoje reakcje nawet do mikrosekundowych ułamków. Gracze szukający gładkiego wprowadzenia w ten świat głęboko się zawiodą – jeśli nie umiesz przynajmniej strafejumpować, nie będziesz dość szybki, aby konkurować choćby z botami.
Omawianie rozgrywki w takim kontekście raczej mija się z celem. Wszyscy przecież wiemy, co robi się w takich grach – a ta szczególna esencja strzelanki sieciowej została tu bezproblemowo zrealizowana. Pewną odmianą jest jednak klawisz specjalny, który pozwala na szybkie odskakiwanie w bok i zeskakiwanie ze ścian. Oferuje to całkiem sporo nowej taktyki dla wprawionych w tym gatunku, zwłaszcza kiedy w starciu w zasadzie nie trzeba dotykać podłogi. Wymusza to dużo więcej akcji w pionie, co dodatkowo wspomaga odpowiedni układ niektórych etapów. Ponadto dostarcza nowych metod na przemieszczanie się w poziomie, w celu znalezienia odpowiedniej trasy, umożliwiającej podniesienie całego uzbrojenia na mapie.