Przeważnie, kiedy myślimy o grach, które jako miejsce akcji wykorzystują ludzki organizm, przychodzą nam do głowy dzielni lekarze zmagający się z chorobą, najlepiej z użyciem jakiegoś futurystycznego urządzenia – może nawet nanobatyskafu, który pozwala nam samym eksplorować wnętrze ciała pacjenta.** Viriax** stawia to wszystko na głowie – bowiem to my wcielamy się w paskudnego zakaźnego wirusa, a naszym zadaniem jest przeniknąć przez naturalne i lekarskie mechanizmy obronne i doszczętnie zainfekować każdy organ, do którego uda się dotrzeć. Pandemia czeka, aby ją wywołać, a więc do roboty!
Gra jest zręcznościówką najbardziej przypominającą przesuwaną strzelankę z widokiem z góry, jednak my sami strzałów nie oddajemy. Jako podstępny wirusowy infiltrator musimy przedostać się w głąb organizmu pod gradem wściekłych białych krwinek i innych naturalnych zabezpieczeń oraz toną nanomaszyn wszczepionych przez lekarzy pacjentowi, w ciele którego rozgrywa się akcja. Ostrożnie jednak, bo każde poruszenie spala naszą życiową energię, warto więc nawigować oszczędnie, posiłkując się, gdzie tylko się da, czerwonymi krwinkami dla odzyskania sił. Czasami jednak nie można kontynuować misji – na drodze staje nam bowiem trzech strażników, których trzeba pokonać, atakując ich receptorami od góry, co w rzeczywistości okazuje się nie tak proste, jak się zdaje.
new WP.player({ width:610, height:343, autostart:false, url: 'http://get-2.wpapi.wp.pl/a,61764431,f,thumb/c/f/6/cf69d66652dcf0376b5d18c7fca590a2/fecf4bbe7a15e3253140f65c03820e85/viriaxgameplay.mov', }); Wersję wideo w wyższej rozdzielczości znajdziecie pod tym adresemNajsilniej wyróżniająca się cecha tego tytułu to bardzo dynamiczna rozgrywka. Nie jest ona szczególnie skomplikowana – trudność wynika z refleksu, jakim trzeba się wykazać, aby bezbłędnie nawigować między przeciwnikami, którym – mimo ich prostej, nieskomplikowanej natury – udaje się regularnie zapędzać nas w miejsce, z którego nie ma już ucieczki. Dzięki temu, że poziomy generują się losowo, Viriax rzadko nudzi, choć graczy mniej doświadczonych może odrobinę sfrustrować.
W wygląd gry włożono bardzo dużo pracy – pomimo miniaturowego okienka i pikselowej grafiki wszystko zostało pięknie zaanimowane i stylistycznie odpowiada tematyce tytułu. Dzięki takiemu doborowi grafiki, wnętrzności nie obrzydzają gracza, sprawiając przy tym wrażenie totalnie obcego środowiska, w którym się poruszamy. Udźwiękowienie również stoi na bardzo wysokim poziomie, wykorzystując silnik audio z opisywanego wcześniej Cave Story, który nadaje grze ten dodatkowy arcade'owy smaczek dawnych lat.
Tytuł ten mogę z czystym sumieniem polecić każdemu fanowi zręcznościówek – jest dopracowany na błysk i mocno wciąga. Dzięki nieco oryginalniejszej niż zwykle tematyce powinna być to miła odskocznia od kolejnej z rzędu strzelanki czy wyścigówki. Choć poziom trudności z początku nie wybacza pomyłek, po krótkim czasie dochodzimy do wprawy i zarażanie kolejnych części ciała przestaje być niemożliwe, niemniej do samego końca pozostaje wyzwaniem.
ViriaxDo ściągnięcia STĄDCena: Za darmo