Całkiem niedawno prawie wszyscy gracze starej daty zyskali powód do ogromnej radości – X-COM powraca! I to nie jako kolejna nudna strzelanka FPP, ale jako pełnoprawna taktyczna strategia turowa! Euforię tę jednak szybko ostudziły pierwsze wieści na temat gry. Hexy zamiast kwadratów? Brak Time Units? Choć i ja dzielę wielki entuzjazm fanów z powodu prac nad tym tytułem, także przyszło mi wydać z siebie westchnienie żalu. Seria X-COM zostanie na siłę przystosowana do nowoczesności. Jednak co by było, gdyby studio Firaxis postanowiło zachować większość rozwiązań z pierwszych gier cyklu? Otrzymalibyśmy prawdopodobnie coś podobnego do fanowskiego projektu UFO: Alien Invasion... choć może nieco ładniejszego.
new WP.player({ width:610, height:343, autostart:false, url: 'http://get-2.wpapi.wp.pl/a,61764431,f,thumb/2/9/8/298b130cb6c66837d8e7b0f2568af233/fecf4bbe7a15e3253140f65c03820e85/ufoaigameplay.mov', });Tak wygląda rozgrywka w UFO: Alien Invasion. Wersję wideo w wyższej rozdzielczości znajdziecie pod tym adresemJeśli czyta to jakikolwiek weteran pierwszych wojen z obcymi, może już w tej chwili śmiało przejść do linka strony gry – nie różni się ona bowiem fundamentalnie od pierwszych X-COM-ów (pomijając ich oryginalne uniwersum). Wszystko tkwi w detalach, z których chwilowo brakuje pewnych funkcji, dopiero planowanych przez twórców. Najboleśniej odczuwany jest w zasadzie niedobór powietrznych walk ze statkami przeciwnika. Osobom niezorientowanym wyjaśniam, że UFO: After Invasion jest mieszanką taktycznej, drużynowej strategii turowej z elementami ekonomicznymi, rozgrywanymi w czasie rzeczywistym. Starcia z obcymi toczone są w turach, natomiast zarządzanie bazami, przygotowanie zespołu, badania nad nowym sprzętem i jego produkcja odbywają się w tzw. Geoscape – widoku powierzchni Ziemi, w którym obserwujemy wszystkie nasze bazy i wysyłamy misje po wykryciu aktywności kosmitów.
Jak i w oryginale największą siłą gry jest jej klimat – wrażenie nieustannej walki z wciąż narastającą i coraz silniejszą masą obcych, z którą przegrywamy, jeśli nie podejmiemy drastycznych działań. Śmierć każdego żołnierza jest ostateczna, co potrafi być rozdzierające, w przypadku gdy gra się (tak jak ja) tylko jednym oddziałem piechurów, do których człowiek się z czasem przywiązuje i traktuje ich jak własnych braci. Aby tego uniknąć, należy jak najszybciej opanować tę szczególną właściwą pierwowzorowi taktykę i strategię. Jednak obcy nie mają zamiaru przestrzegać cały czas tych samych zasad, dlatego trzeba być przygotowanym na wszelkie niespodzianki.
Niestety, o ile sama rozgrywka, choć z początku troszkę niewygodna w obsłudze, została w sumie dopracowana, o tyle oprawa graficzna nie wywołuje wielu pozytywnych wrażeń estetycznych, wyglądając jak wyjęta żywcem z 2000 roku. Częściową winę ponosi za to zmodyfikowany silnik Quake'a 2, na którym działa gra, jednak – o ile mnie pamięć nie myli – stworzono na nim ładniejsze i mniej jaskrawe kolorystycznie tytuły. Udźwiękowienie jest raczej standardowe i ściśle funkcjonalne – ma za zadanie lepiej orientować nas w tym, co się dzieje, i z tej funkcji wywiązuje się bardzo dobrze, choć dobór efektów nie jest szczególnie wyszukany.
UFO: Alien Invasion jest nadal rozwijane, co oznacza, że w przyszłości może się jeszcze bardzo zmienić. Niemniej już teraz jest całkiem przyjemną strategią turową, która bez problemu może wypełnić kilka godzin wolnego czasu. Tytuł ten powinien zainteresować przede wszystkim weteranów serii X-COM, choć to prawdopodobnie oni będą najbardziej narzekać na różnice w stosunku do oryginału. Jednak nic nie powinno stanąć na przeszkodzie sprawdzeniu tej pozycji również przez innych graczy... o ile się nie boją.
UFO: Alien InvastionDo ściągnięcia STĄDCena: Za darmo