W tym tygodniu wracamy jednak do okresu tuż po wydarzeniach z pierwszej części serii, 5 Days a Stranger. Tym razem Ben Yahtzee Croshaw stwierdził, że ma dość subtelności i postanowił naprawdę nas przerazić. Witajcie w trzeciej grze z cyklu, czyli wTrilby's Notes.
Wydarzenia w domu DeFoe zmieniły Trilby'ego, dżentelmeńskiego złodzieja. Choć uważał, że zło tamtego miejsca zostało pokonane, stał się jednak paranoikiem, a przez to – osobą nieuważną. W kilka lat po ucieczce z dworu schwytała go policja. Zamiast jednak spędzić wieczność w zimnej celi, od pracownika rządu otrzymał ofertę niezwykłej pracy – detektywa dla biura STP (Special Talent Project – „projekt dla talentów specjalnych”), którą zgodził się przyjąć. Jego dotychczasowe losy zostały przedstawione w mediach jako fikcja, a wszelkie ślady jego istnienia usunięte. Trilby dowiedział się jednak, że pozostali uciekinierzy z dworu DeFoe nie radzą sobie z rzeczywistością – Simone Taylor, dziennikarka BBC, zaczęła się izolować i wpadła w depresję oraz alkoholizm, a James Fowler został wyrzucony ze szkoły, przez co stracił szansę na lepsze życie. Bohater postanawia więc odwiedzić Simone, by z nią porozmawiać. Na miejscu jednak odkrywa coś zupełnie innego...
O wadze fabuły w grach przygodowych nie muszę raczej wspominać, dlatego na tym zakończę wprowadzenie w opowieść. Po raz kolejny Yahtzee postanowił zmierzyć się z innym rodzajem horroru – w tym wypadku inspirowanym mocno dziełami Lovecrafta. Tego typu atmosfera jest dość unikalna i trudno ją opisać, ale sądzę, że wystarczy wspomnieć o halucynacjach, szaleństwie, demonach z innych wymiarów i dużej ilości hiperrealistycznych retrospekcji. W stosunku do poprzednich części serii znajdziemy tu więcej momentów, w których można umrzeć, a ponieważ czasami trudno je przewidzieć, tym razem polecam często zapisywać stan gry. Poczucie humoru jest w tej produkcji rzadkością – praktycznie w całości ustąpiło miejsca powadze sytuacji, zresztą z bardzo dobrym skutkiem.