Być może znany jest Wam ten tytuł – w pewnym okresie był jednym z czołowych wypełniaczy wolnego czasu, zawdzięczając to swoim małym rozmiarom i niezbyt dużym wymaganiom. N jest jedną z bardziej podstępnych platformówek niezależnych, ponieważ jest tak proste do nauczenia się, a tak niesamowicie trudne do opanowania... nie pomaga przy tym fakt, że tak mocno wciąga, a etapów jest wręcz za dużo.
Ninja, w którego wcielamy się w grze, jest dość... specyficzny. Nie potrafi walczyć, nie jest w nic uzbrojony ani w zasadzie w ogóle przygotowany do starć. Ma tak szybki metabolizm, że po kilku minutach umiera, ale jego życie w jakiś niesamowity sposób przedłużają sztabki złota, które zmuszony jest wykradać z najlepiej nawet strzeżonych placówek. Niestety, drogę blokują mu najprzeróżniejsze pułapki i zabezpieczenia, od najprostszych, w rodzaju min wybuchających przy najlżejszym dotknięciu, przez wmontowane w ściany karabiny i wyrzutnie rakiet, aż do wszelkiego rodzaju inteligentnych robotów strażniczych. Na szczęście nasz bohater jest wręcz nadludzko zwinny – potrafi przeżyć upadek z wysokości oraz umie zeskakiwać ze ścian.
Jak więc łatwo można się domyślić, rozgrywka – tak jak w Super Meat Boyu – opiera się w całości na świetnym refleksie i niezliczonej ilości prób i błędów. Wspominałem wcześniej o nadmiernej wręcz liczbie poziomów – nie jest to przesada. Gra zawiera 99 epizodów po 5 poziomów każdy, czyli w sumie aż 495 etapów, nie licząc tych ukrytych. Zaprojektowano ją w taki sposób, aby gracz przechodził każdy epizod osobno, z przerwami między sesjami, jednak rozgrywka bardzo szybko wciąga i nie sposób się od niej oderwać... chyba że uda nam się dojść do jednego z późniejszych poziomów, które bez problemu mogą doprowadzić do wyrywania włosów, rzucania myszką i innych świadectw frustracji. Poza levelami autorskimi istnieją również te stworzone przez graczy z użyciem wbudowanego edytora, które udostępnione są bezpośrednio z gry poprzez wygodną listę.
W przypadku dzieła o tak małych rozmiarach trudno mówić o wyjątkowej oprawie wizualnej czy udźwiękowieniu – zarówno pierwsze, jak i drugie ogranicza się do schematycznych podstaw. Wektorowa grafika wykorzystuje absolutne minimum do przedstawienia akcji, dzięki czemu łatwo zrozumieć, co dzieje się na ekranie, oraz uniknąć nadmiernego chaosu w późniejszych, bardziej skomplikowanych etapach. Dźwięki służą wyłącznie informacji gracza – podniesienie sztabki złota, włączenie przycisku, otwarcie drzwi, no i kolejny z rzędu odgłos ciała obijającego się o nierówności po nieudanej próbie.
Mimo ubogiej prezencji N jest bardzo dobrą platformówką zręcznościową, która potrafi wciągnąć na długie godziny i wycisnąć z grającego ostatnie poty. Warto również wspomnieć, że doczekała się przeniesienia na konsole jako N+, które także recenzowaliśmy. Jeśli nie unikacie wyzwań, jest to zdecydowanie gra dla Was.
NDo ściągnięcia STĄDCena: Za darmo