Nigdy nie było to tak widoczne jak w przypadku sympatyków serii Legend of Zelda. Jej każda nowa część witana jest chórem lamentującym o zawiedzionych oczekiwaniach. Po premierze gry nagle okazuje się, że tytuł jest dobry. W zasadzie nawet bardzo fajny. Szybko zostaje nominowany na najlepszą grę z cyklu przez kilka co głośniejszych osób. Wśród starszych graczy największe tego typu zamieszanie wywołała druga część, czyli Legend of Zelda II: Adventure of Link, a to z powodu dwuwymiarowej i platformówkowej rozgrywki, która, jak się wydaje, nigdy już do serii nie wróci. Na szczęście są jeszcze fani...
Joakim Sandberg postanowił sprawdzić, jak wyglądałaby platformówkowa Zelda w nowszej oprawie. Jego fanowska produkcja, Legend of Princess, jest właśnie tym – szybką platformówką akcji z elementami nowszych części serii, zmieszczoną w pojedynczym, ale dość długim i skomplikowanym poziomie. Taki zabieg sprowadza grę do rozsądnych rozmiarów, powiedzmy pół godziny na jedną sesję. Wbrew pozorom nie jest ona jednak zbyt łatwa. Mimo to nawet początkujący gracz powinien znaleźć tu coś dla siebie, jeśli nie zrazi go rosnący dość szybko stopień trudności.
Legend of Princess nie jest jednak w całości poświęcone bezmyślnemu niszczeniu. Czasami, aby przejść dalej, trzeba – zgodnie z tradycją serii – rozwiązać zagadkę pomieszczenia, na przykład: usunąć wszystkich przeciwników, znaleźć przycisk lub przesunąć bloki. Inną komplikacją jest fakt, że etap zmienia się nieco, aby dostosować się do naszego wyboru przedmiotów dodatkowych, w szczególności tych, które dają większą mobilność. Dzięki takiemu rozwiązaniu grę można bez problemu przejść kilka razy z innym zestawem narzędzi, a ponieważ na jej potrzeby został stworzony tylko jeden poziom, da się rozłożyć te próby na wiele sesji.