Czy osadzenie wesołego kwiatka w roli głównego bohatera gry musi oznaczać, że jest to produkcja skierowana do najmłodszych? Eversion udowadnia, że wcale nie. Czy platformówka może być ambitnym projektem? Eversion pokazuje, że jest to możliwe.
Tak prezentuje się Eversion w akcjiNa pierwszy rzut oka Everison wygląda, jakby był grą dla dzieci. Główny bohater to kwiatek z oczkami o imieniu Zee Tee, który – skacząc po wesołym i kolorowym świecie – zbiera kryształy na każdym z poziomów, unikając dotykania go przez pojawiające się tu i ówdzie istoty. Wiele osób już na tym etapie może się zniechęcić – ot, kolejny klon Super Mario Bros, tyle że słynnego hydraulika zastąpiła infantylna roślinka. Nic bardziej mylnego. Niekiedy okazuje się, że przejście dalej staje się niemożliwe – brakuje platformy, na drodze wyrasta krzak czy ceglany mur blokuje skok. Wtedy Zee Tee musi skorzystać ze swojego niezwykłego talentu – możliwości przeskakiwania między warstwami bytu.
Na każdym z etapów w określonych punktach poziomu znajdują się miejsca, gdzie słychać muzykę dochodzącą z innego wymiaru, a niebo staje się odrobinę ciemniejsze. Możemy wtedy „wywrócić świat na drugą stronę”, przenosząc się wymiar niżej. Pojawiają się wówczas nowe ścieżki oraz sposoby na dostanie się do tych kilku kryształów, które wcześniej były nieosiągalne. Co bardziej skomplikowane poziomy wymagają skoków między kilkoma kolejnymi „płaszczyznami”, często tam i z powrotem, aby zdobyć kryształy.