Choć tytuły te często cierpią na różne przypadłości niezależnej drogi projektowania, Egress: The Test of STS-417, czyli gra, którą zamierzam dziś opisać, nie wykazuje żadnej z nich – wręcz przeciwnie, jest starannie dopracowana i interesująca. Jakąż zatem opowieść przedstawia ta pozycja?
new WP.player({ width:600, height:338, autostart:false, url: 'http://get-2.wpapi.wp.pl/a,61764431,f,thumb/1/5/d/15d4684422be21448becb6d8d1192184/fecf4bbe7a15e3253140f65c03820e85/egressgameplay.mov', });Film w wyższej rozdzielczości znajdziecie pod tym adresemW zimnej, wypunktowanej gwiazdami przestrzeni kosmicznej wahadłowiec STS-417 otwiera swój kadłub. Wynurza się z niego biały opasły kombinezon, w którym ukryty jest członek dwuosobowej załogi. Jego zadanie – zbadać stan satelity, którego zawory hydrauliczne najwyraźniej nie są dość dobrze zaciśnięte. W trakcie badań z urządzenia wydostaje się coś w rodzaju czarnej... cieczy? Cokolwiek to jest, na pewno jest obcego pochodze... Aaa!!! To coś skoczyło nam na kombinezon!
Z powyższego opisu może wynikać się, że to ta najbanalniejsza odmiana horroru science fiction... i rzeczywiście tak jest. Gra jednak wyróżnia się tym, że nie idzie w tej kwestii na łatwiznę i buduje napięcie w bardzo przemyślany sposób, dzięki czemu po pewnym czasie trudno się od niej oderwać. Warto wspomnieć, że ma kilka różnych zakończeń, w zależności od tego, jak sobie poradzimy – a z tym nie powinno być większych trudności, choć produkcja ta ma nieprzyjemny zwyczaj polegania na naszych próbach i błędach, które również wpływają na rozwój fabuły. Zarazem jednak zachęca to do zapisywania wszystkich poprawnych rozwiązań i prób przejścia jej kolejny raz.
Oprawa wizualna jest bardzo ładna. Ilustracje, choć proste, zostały świetnie wykonane, dla zachowania klimatu – zawsze z perspektywy kasku astronauty. Bardzo przyjemne sekcje animowane są w całości rysowane ręcznie, włożono w to dużo pracy, co widać już na pierwszy rzut oka. Z powodu ograniczeń projektanta nie wszystkie sytuacje zostały przedstawione graficznie, prezentację wydarzeń przejmuje w tym wypadku udźwiękowienie, stojące na bardzo wysokim poziomie. Odgłosy ruchu, muzyka i wszystkie efekty tworzą wspaniały nastrój, któremu łatwo ulec, zwłaszcza gdy zasiądziemy do gry po zmroku.
Podsumowując, Egress jest bardzo dobrą amatorską przygodówką, której warto poświęcić kilka wieczorów. Kunszt, z jakim została zrobiona, jest świadectwem nie tylko dojrzałości niezależnych projektantów, ale i tego, że pogłoski o śmierci tego gatunku gier są mocno przesadzone. Zdecydowanie polecam wszystkim fanom science fiction!
EgressDo ściągnięcia STĄDCena: Za darmo
Więcej o darmowych, niezależnych grach przeczytasz w naszym nowym dziale "Gry z podziemia".
Będziemy w nim publikować artykuły prezentujące całkowicie darmowe gry, na które warto zwrócić uwagę. Jeśli macie jakieś sugestie, uwagi, propozycje gier do opisania, dajcie nam znać w komentarzach na stronie specjalnej cyklu.