Gatunek gier muzycznych, po kilku latach pozornie niekończącej się popularności, ponownie wpadł w marazm. Jest wiele teorii odnośnie przyczyn tego zjawiska – może koncept stał się zbyt oklepany dla odbiorców lub brak innowacji w tej dziedzinie znudził graczy? A może ludziom po prostu skończyło się miejsce w szafach na wszystkie plastikowe kontrolery? Jakikolwiek powód stoi za tak szybkim wycofaniem się najbardziej dochodowych marek firm Activision i Harmonix, my postaramy się dziś to naprawić muzyczną zręcznościówką pod tytułem Earworm.
Wśród dzieł opartych w całości na rytmicznej rozgrywce niewiele jest miejsca na prawdziwą interaktywność – najbardziej znane serie takich produktów, jak Guitar Hero, Elite Beat Agents czy Dance Dance Revolution, polegają w całości na „powtarzaniu ruchów z taśmy”. W efekcie nie jest to do końca granie, a raczej odtwarzanie „programu muzycznego”. Autorzy omawianego dziś projektu postanowili spróbować czegoś innego – połączyli znaną mechanikę świetlnych motocykli z serii Tron z wyczuciem rytmu niezbędnym do zakręcania co cztery uderzenia oraz przechodzenia z boku sześcianu na inny co szesnaście. Na tym nie koniec, ponieważ świat zmienia się wraz z naszymi postępami, oferując od czasu do czasu inną perspektywę, która może wprowadzić odrobinę chaosu w ogarnięcie kontroli.
new WP.player({ width:610, height:343, autostart:false, url: 'http://get-2.wpapi.wp.pl/a,61764431,f,thumb/b/c/f/bcf848a90133f82959c477ed6e2981de/fecf4bbe7a15e3253140f65c03820e85/earwormgameplay.mov', });Gramy bez komentarza w Earworm. Wersję wideo w wyższej rozdzielczości znajdziecie pod Nie brzmi to zbyt skomplikowanie, ale w rzeczywistości Earworm solidnie ćwiczy naszą podzielność uwagi – aby skutecznie pokonywać kolejne poziomy, trzeba pilnować kilku rzeczy naraz – przede wszystkim aktualnego tempa, zaraz po tym pozycji na sześcianie, następnie momentu w melodii (dla tych nieobytych z muzyką dostępny jest oznaczający go wygodny pasek), a przy tym przeliczać, ile bloków należy przebyć, aby wykonać skok przez krawędź i przejść do następnego etapu. Pierwszych kilka leveli utrzymuje stałe tempo, ale z czasem zaczyna ono narastać, co dodatkowo komplikuje zabawę.
Oczywiście w tego rodzaju grze najważniejsza jest sfera audio, a ta porusza się swobodnie między wieloma różnymi gatunkami muzyki elektronicznej, w całości przygotowanej przez Jana C. Obergfella, w kręgach Demosceny znanego jako JCO. Została ona zaprogramowana w taki sposób, aby dynamicznie reagować na to, co dzieje się w grze, przestrzegając przy tym najprostszych zasad kompozycji. W efekcie powstaje jedyny w swoim rodzaju interaktywny audiowizualny projekt, który z powodzeniem mógłby służyć jako efekt na koncercie. Sama oprawa graficzna z kolei jest dość prosta i w całości abstrakcyjna, polegając na wysokim kontraście czerni, bieli i czerwieni.
Tytuł ten mogę polecić każdemu wielbicielowi muzyki elektronicznej oraz fanom gier eksperymentalnych. Pomimo wykorzystywania utartego schematu rozgrywki innowacyjne elementy w Earwormie pozwalają solidnie przećwiczyć refleks i inteligencję gracza bez szczególnej frustracji. Miłej zabawy!
EarwormDo ściągnięcia STĄDCena: Za darmo