Twoim największym problemem, jako mrocznej istoty spoza znanego czasu, nie jest zapomnienie. Nie jest nim również brak świeżej krwi. Największą zmorą wszelkiego demonicznego istnienia są pojawiające się regularnie zastępy bohaterów, którzy z jakiegoś powodu ubzdurali sobie, że jeśli zrobią Ci wjazd na chatę, to wszystkie problemy ich świata nagle znikną. Dziś zajmiemy się wykurzaniem niewydarzonych herosów z Twojego domu w ciekawej skradance akcji pod tytułem** Deity**.
Ciężko mi przypisać tę pozycję do jakiegoś określonego gatunku – za dużo zawiera elementów unikatowych, choć najbliżej jej chyba do** Batman: Arkham Asylum (gdyby było ono w rzucie izometrycznym) z lekką domieszką planowania zabójstw z serii Assassin's Creed**. Jako demoniczna istota cienia masz moc przemieszczania się od pochodni do pochodni, przejmując mroczną energię, którą spożytkowujesz w całości na pozbywanie się niechcianych gości ze swoich lochów. Dzięki kilku sprytnym mechanizmom rozgrywki wykorzystujesz zarówno myślenie strategiczne, jak i zręczność, zaczynając od tego, że skuteczny atak wymaga skoczenia na przeciwnika zza jego pleców, a kończąc na tym, że można ustalić kolejność poszczególnych ruchów, co dodatkowo usprawnia ukrywanie się, w razie gdyby któryś z pozostałych przeciwników zorientował się w Twoich zamiarach i pozycji.
new WP.player({ width:610, height:343, autostart:false, url: 'http://get-2.wpapi.wp.pl/a,61764431,f,thumb/6/6/3/6634cd9d981787832a42ce198e3c4513/fecf4bbe7a15e3253140f65c03820e85/deitygameplay.mov', }); Gramy w Deity bez komentarza. Wersję wideo w wyższej rozdzielczości znajdziecie pod tym adresemPierwsze, co rzuca się w oczy, to to, jak bardzo produkcja ta została dopracowana – oprawa wykorzystuje nowoczesne techniki graficzne, a poziomy – choć nie ma ich zbyt wiele – nie nudzą i są dobrze zaprojektowane z uwzględnieniem różnych metod ich przechodzenia. Podoba mi się również, że tytuł ten nie stara się tłumaczyć zbyt wiele poza rzeczami koniecznymi do kontynuowania zabawy. Największą niespodzianką jest „odkrycie”, że światło lamp nie jest już skuteczną ochroną przed atakującymi – gra nie informuje o tym w żaden sposób, toteż trzeba szybko improwizować.
Wizualnie pozycja ta prezentuje się bardzo dobrze. Na wszystkich poziomach zastosowano ten sam motyw stylistyczny, który jest wystarczająco różnorodny, aby nie nudzić. Wypada również zwrócić uwagę na bardzo ładne animacje i efekty specjalne – widok demona, którym sterujemy, zmieniającego się w atakujące wroga strugi dymu jest dość satysfakcjonujący. Również i udźwiękowienie stoi na wysokim poziomie, choć uważni dostrzegą w paru miejscach wykorzystywanie i nadużywanie banków brzmień. Muzyka jest ładna i estetyczna – nie powinna frustrować przy dłuższym graniu, mimo że łatwo wychwycić jej zapętloną naturę.
Tę grę polecam wszystkim tym, którzy lubią eksperymentować z niespotykaną wcześniej mechaniką, ale sądzę, że powinna spodobać się również przeciętnemu użytkownikowi. Jest dopieszczona w każdym szczególe. Po raz kolejny przychodzi mi przyklasnąć studentom z instytutu DigiPen – projekty ich autorstwa to wyraźny dowód na to, że jest na rynku miejsce dla świetnych amatorskich dzieł. Oby tak dalej!
DeityDo ściągnięcia STĄDCena: Za darmo