Dead Cyborg, autorstwa Węgra Endrego Baratha, jest inne – usiłuje połączyć niezwykle popularną w dzisiejszych czasach rozgrywkę z perspektywy pierwszej osoby z eksploracją otoczenia znaną z przygodówek, opakowując całość w klimat rodem z najlepszego staroświeckiego science fiction, z bezpośrednimi inspiracjami twórczością Stanisława Lema i Philipa K. Dicka.
Akcja gry dzieje się w zniszczonym i rdzewiejącym już bunkrze-laboratorium dalekiej przyszłości, pełnym starych, zdziwaczałych robotów i uszkodzonej maszynerii. W pierwszym epizodzie nasze zadanie jest niejasne, jest to po prostu wariacja na temat: „uciekaj z budynku”. Początek gry bowiem przede wszystkim wprowadza nas w jej świat i buduje odpowiedni nastrój. Muszę powiedzieć, że robi to w bardzo dobry i ciekawy sposób, ujawniając kolejne informacje stopniowo, cal po calu. Dodatkowym plusem jest pewien szczególny dysonans między zabawną, Lemowską osobowością i zachowaniem wielu występujących w tej produkcji robotów a zdecydowanie niewesołym uniwersum, jakie wyłania się z całej historii.