Życie pirata to nie sielanka. Wszyscy myślą, że to tylko kwestia zdobycia łodzi, załogi i mapy do skarbu oraz może zdolności wokalnych i braku higieny. Tymczasem Twoim codziennym i największym z problemów są... inni piraci. Wracając z kolejnej łupieżczej wyprawy, sam możesz stać się celem innej bandy degeneratów, chcących odebrać Ci Twoje świeżo zdobyte świecidełka. Tym gorzej, jeśli konkurencja składa się z uczłowieczonych rekinów, a Ty boisz się wody. W tej sytuacji znalazł się Dash, bohater krótkiej trójwymiarowej platformówki zaprojektowanej przez studentów z Uniwersytetu Pompeu Fabra w Barcelonie.
Dash and the Stolen Treasure najbardziej przypomina serię Jak & Daxter, przede wszystkim stylem rozgrywki i jaskrawą oprawą, z częścią elementów zapożyczonych z Croca i Crash Bandicoota. Nie komplikując za mocno zabawy, gra skupia się na skakaniu przez platformy, zbieraniu monet i walce z pojawiającymi się od czasu do czasu przeciwnikami. Niestety, jak większość staroświeckich bohaterów platformówek również i Dash cierpi na rozpuszczalność w wodzie, ale dzięki nieograniczonej ilości żyć jest to tylko chwilowa niewygoda. Przeciwnicy nie są szczególnie inteligentni, przez co na bardziej doświadczonych graczach mogą sprawiać wrażenie zbyt banalnych.
new WP.player({ width:610, height:343, autostart:false, url: 'http://get-2.wpapi.wp.pl/a,61764431,f,thumb/9/d/a/9dad5876e6f2aa172558af2719c475cf/fecf4bbe7a15e3253140f65c03820e85/dashgameplay.mov', }); Gramy w Dash and the Stolen Treasure bez komentarza. Wersję wideo w wyższej rozdzielczości znajdziecie pod tym adresemPoza dopracowaną rozgrywką duży nacisk położony został na humor – w szczególności na wyróżnienie zasługuje wprowadzenie do gry, przedstawiające zarówno bohatera, jak i niefortunny przypadek kradzieży jego lśniących dóbr, który zmusił go do podjęcia walki. Dash nieustannie rzuca „zabawne” komentarze, których nadmiar – zupełnie jak w przypadku jego łasico-wydrowatego pierwowzoru, czyli Daxtera – zaczyna z czasem irytować. Byłoby to zdecydowanie mniej frustrujące, gdyby nie brzmienie użyczonego mu głosu, ale myślę, że z powodu ograniczonego budżetu produkcji można wybaczyć twórcom to potknięcie.
Oprawa wizualna rzuca nas na powrót w ten szczególny okres gier komputerowych, kiedy wszystko było kolorowe i jaskrawe. Dzięki odpowiedniemu doborowi barw nie razi to z początku tak mocno, jednak później cały kolorystyczny dynamizm gdzieś ucieka, przechylając balans niebezpiecznie w kierunku czerwieni. Nadrabia to kreskówkowy styl wszystkich postaci, choć niestety projekt etapów ściąga poziom tytułu ponownie w dół. Pomimo tych mankamentów i intensywnej kolorystyki gra prezentuje się całkiem estetycznie. Więcej problemów niesie ze sobą sfera audio – nasz główny bohater wypowiada niektóre kwestie bardzo sztucznie, a w trakcie wprowadzenia do zabawy zdarza mu się Powiedzieć Pewien zakres wyrazów Bardzo Blisko mikrofonu, co owocuje Pufnięciami i słyszalnym oddechem.
Mimo pewnych niedogodności i prostoty gry, sądzę, że warto ją przetestować. Zwłaszcza fani staroświeckich trójwymiarowych platformówek powinni poczuć się jak u siebie. Dzięki krótkiemu czasowi przechodzenia pozycja ta może okazać się również miłą odskocznią dla wielbicieli innych gatunków. A także dobrym wyborem dla młodszych graczy... i może tych, którzy mieli szczęście jeszcze nie dorosnąć.
Dash and the Stolen TreasureDo ściągnięcia STĄDCena: Za darmo