GTA od dłuższego czasu było już wtedy na językach dziennikarzy, psychologów i kolegów z podwórka. Pojawiało się w gazetach i telewizji – zawsze tam, gdzie opowiadano o tym, że gry elektroniczne są niezwykle brutalne i sprzedają młodym ludziom bezsensowną przemoc. Całe zamieszanie wokół tytułu sprawiło, że seria sprzedała się (i wciąż się sprzedaje) znakomicie. I dokładnie taki był plan DMA Designs – firmy, którą w tej chwili znamy jako Rockstar North.
Zatrudniwszy Maxa Clifforda, Dave Jones i Mike Dailly zapewnili GTA rynkowy sukces. Clifford jest ekspertem PR-owym, który wyznaje zasadę „nieważne co mówią – ważne, że mówią”.
Dokładnie wiedział, co robi. Przedstawił nam szczegółowy plan działania – do kogo skierowane będą wiadomości, jak odbiorą je ludzie, co odpowiedzą - tak o Cliffordzie wypowiadał się Jones. Zawsze jednak przede wszystkim stawialiśmy na rozrywkę, którą przynieść miała gra. Nigdy też nie kierowaliśmy się zasadą „co mogłoby wywołać chociaż trochę kontrowersji?”.
Sam Clifford twierdzi, że nie pamięta tego, jak chciał rozegrać kampanię GTA - podobnych projektów wykonuje około 50 rocznie i nie jest w stanie spamiętać każdego z nich. Po przeczytaniu raportu powiedział jednak, że dokładnie tak należało postępować. GTA uzyskało potrzebny rozgłos, który przyczynił się do sukcesu finansowego gry.
A tutaj link dla tych, którzy chcą trochę powspominać i pochwalić się, że lubili GTA zanim nazywało się GTA.