Grałam w The Quarry – pierwsze wrażenia [PC]. Ładna dziś pogoda

Strona głównaGrałam w The Quarry – pierwsze wrażenia [PC]. Ładna dziś pogoda
27.05.2022 14:22
The Quarry
The Quarry
Źródło zdjęć: © Materiały prasowe

Już za chwilę zadebiutuje świeżutki horror od Supermassive Games. The Quarry jest największą produkcją studia – od dawna słyszy się o długim jak noc w horrorze scenariuszu i ponad 180 zakończeniach. Co można powiedzieć o rozmachu tego projektu? Na razie, niestety, niewiele.

Na wstępie zaznaczę, że fanką horrorów nie jestem. Ktoś może zastanawiać się, dlaczego w takim razie moje słowa zamieszkały pod adresem zarezerwowanym dla opinii o przedstawicielce tego gatunku. Nie chodzi bynajmniej o to, że czynsze za wynajem wzrosły, a każdy chce się gdzieś podziać – to też, ale druga sprawa to to, że najzwyczajniej w świecie uwielbiam tytuły od Supermassive Games, bo oferują przemyślaną i angażującą historię. Jeśli produkcja jest w stanie zapewnić mi coś takiego, to nawet nie przeszkadza mi zanadto, że należy do gatunku, którego nie cierpię.

Bez Kuratora, ale...

Pierwszą grą Supermassive Games, z jaką miałam do czynienia, było The Dark Pictures: Little Hope. Opowieść o czarownicach zachwyciła mnie tak bardzo, że niezwłocznie skonsumowałam też The Dark Pictures: Man of MedanUntil Dawn. I prawdę mówiąc nie wiem, dlaczego to właśnie Until Dawn zyskało największy rozgłos, skoro pod względem fabularnym każdy z Mrocznych obrazków bije ten tytuł na głowę. O tym, że The Quarry nie będzie kolejną odsłoną cyklu z uroczym panem Kuratorem, twórcy mówili od dawna. Jednak wygląda na to, że na pocieszenie otrzymamy tu kogoś w zastępstwie – ale o tym powiem więcej kiedy indziej, bo muszę potwierdzić swoje domysły, grając w pełną wersję.

The Quarry
Źródło zdjęć: © Materiały prasowe
The Quarry

Bo temu, co nam udostępniono na chwilę obecną, do pełnej wersji raczej daleko. Dostaliśmy do ogrania około godzinny fragment głównej fabuły, który pokazuje parę elementów gry, takich jak eksploracja, ucieczka przed czymś brzydkim, wybory i strzelanie do arbuzów. I tyle – w wydaniu preview nie było żadnych innych trybów. Co więcej, trudno oprzeć się wrażeniu, że fragment, jakim poczęstowano recenzentów, nie pochodzi z początku historii, tylko raczej z dalszych rozdziałów – sugeruje to fakt, że niektóre wątki w rozmowach bohaterów (na przykład te związane z chrupkami) nie były do końca zrozumiałe i tak jakby wołały o jakiś szerszy kontekst.

Ciągnie wilka do lasu

Generalnie w tytule wcielamy się w kilku młodych opiekunów obozów szkolnych, którzy po zakończeniu jednego ze zgrupowań postanawiają zorganizować sobie imprezę przy ognisku. I oczywiście ktoś poczuł wielką chęć, by pójść do lasu. Tak zaczyna się chyba większość horrorów o nastolatkach, więc na razie nie ma tu żadnego efektu "wow". Jednak jestem prawie pewna, że im dalej w las, tym więcej niespodzianek i fabularnych zawiłości nas tu czeka – mam nadzieję, że twórcy przygotowali coś wielkiego i nas jeszcze zaskoczą. Godzina grania to zdecydowanie za mało, by coś w tym temacie zaopiniować.

The Quarry
Źródło zdjęć: © Materiały prasowe
The Quarry

Pod względem mechanik The Quarry nie różni się specjalnie od poprzednich dzieł Supermassive Games. Czyli, ogólnie rzecz biorąc, mechaniki są takie, że ich prawie nie ma – po raz kolejny postawiono na filmowość, w związku z czym tytuł bardziej oglądamy niż w niego gramy. Taki już urok horrorów od tego studia, że to właśnie historia i wybory bohaterów pozostają najistotniejszym elementem gry, a wszystko inne jest mniej zaawansowanym dodatkiem. Osobiście nie mam z tym problemu, ale jeśli kogoś drażnią takie produkcje, to raczej nic nie stoi na przeszkodzie, by na premierę The Quarry pójść na spacer do prawdziwego ciemnego lasu, a ten wirtualny zostawić fanom interaktywnych opowieści. Żeby nie było, że nie ostrzegałam.

Z refleksem szachisty daleko tu nie zajdziesz

Natomiast ci śmiałkowie, którzy zdecydują się na wakacje w nawiedzonym obozowisku, mogą liczyć na filmowy seans, który od czasu do czasu umilą eksploracja terenu, ważna lub nie decyzja do podjęcia i sekwencja uwielbianych przez wielu Quick Time Events. Dla mniej wtajemniczonych w tej kwestii dorzucam tytułem wyjaśnienia: QTE to wszystko to, co niespodzianie wyskakuje nam na ekranie podczas grania, zmuszając do błyskawicznego zareagowania na przykład poprzez wciśnięcie klawisza lub przytrzymanie przycisku myszy.

Tak na marginesie – akurat tak się złożyło, że okolice tajemniczego obozowiska zwiedzałam za pomocą klawiatury i gryzonia, ale twórcy z Supermassive Games rekomendują użycie pada w ich produkcjach. Dzieje się tak w dużej mierze dlatego, że "z padem jest ciekawiej" – albo po prostu trudniej. Na przykład wstrzymywanie oddechu przez bohatera Until Dawn na PS4 wymaga nieporuszania kontrolerem w danym momencie. Jeśli choć trochę zadrży Wam ręka, zwiększacie szanse na to, że na ekranie za chwilę rozegra się prawdziwy horror.

Bądź szybki... albo i nie bądź

Quick Time Events są dla wielu graczy tym, czym zima jest dla kierowców – niby każdy wie, że prędzej czy później będzie trzeba się z tym zmierzyć, a jednak wszyscy robią duże oczy, gdy taki moment nadchodzi. I tak w tytułach autorstwa Supermassive nagminnie zdarza się, że postacie giną jedna po drugiej tylko dlatego, że gracz przez nieuwagę wciska na padzie kółko zamiast trójkąta. Ogólnie wiem, jak wyglądają te figury i nie mylę toalet oznaczonych w ten sposób, ale niekiedy po prostu nie da się tego zrobić w ustalonym przez twórców czasie i już.

The Quarry
Źródło zdjęć: © Materiały prasowe
The Quarry

Na szczęście można wyłączyć limity czasowe w ustawieniach. W The Quarry również mamy taką opcję – i szereg innych związanych z tym elementem rozgrywki. W recenzenckiej wersji nie było zbyt wielu okazji, by przetestować inne niż domyślne ustawienie, ale w opcjach wszystko ładnie rozpisano. Jeśli nie chcemy iść całkowicie na łatwiznę i tego wyłączać, możemy ustawić czas oczekiwania w QTE na średni, długi lub bardzo długi – albo na przykład przestawić się na reagowanie wszystkimi przyciskami pada lub klawiatury, a nie jednym konkretnym. Do wyboru, do koloru.

Mnie dwa razy nie trzeba powtarzać

Gra jest ładna i, jak na wersję preview, całkiem nieźle zoptymalizowana. Podoba mi się mimika twarzy postaci, a to jest istotne dlatego, że zbliżenia facjat bohaterów są tu częstym widokiem. Poważnych uchybień w warstwie wizualnej nie doświadczyłam – no, może ze dwa razy dziwnie "wybieliło" mi ciemne tekstury, przez co obraz wyglądał przez chwilę jak zdjęcie z odwróconymi kolorami. A jednak tak jak mówię, nie było to zjawisko częste.

Muzyka również jest niezła, a aktorzy głosowi świetnie wykonali swoją robotę. Natomiast mam jedno zastrzeżenie do warstwy dźwiękowej. Nie wiedzieć czemu, od czasu do czasu pojedynczą kwestię dialogu mówionego słyszałam po dwa, a czasem – to już rzadziej – nawet trzy razy. Obraz i fabuła elegancko szły dalej, ale postacie czuły wzmożoną chęć powtórzenia danej kwestii. Na szczęście to też był wyjątek a nie reguła. Z tego typu usterką stykam się pierwszy raz i mam nadzieję, że ostatni. Bo to jednak irytujące, kiedy komuś wydaje się, że czegoś nie dosłyszałeś i Ci powtarza, podczas gdy Ty nie masz problemów ze słuchem i wszystko dobrze zrozumiałeś.

Im dalej w las...

Na podstawie krótkiego fragmentu gry z wersji preview śmiem przypuszczać, że The Quarry spełni wszystkie oczekiwania fanów interaktywnych horrorów. A czy coś poza tym? Nie do końca jestem w stanie zdefiniować zakres nowego przedsięwzięcia Supermassive Games – godzina rozgrywki to trochę za mało, by stwierdzić, czy tym razem będziemy mieć do czynienia z hitem. Bo na razie nic z tego, czym chwalili się twórcy – a chwalili się przede wszystkim rozmachem scenariusza i mnogością ścieżek wyboru – nie dało mi się we znaki. Tym bardziej trudno cokolwiek powiedzieć na temat zakończeń, których ma być podobno prawie 200. Z niecierpliwością czekam na ostateczną wersję produkcji – ale jestem dobrej myśli.

Grę testowaliśmy na PC. Kod do recenzji dostarczył wydawca.

Premierę The Quarry zaplanowano na 10 czerwca 2022. Tego dnia tytuł zacznie straszyć na PC (poprzez Steama), PS4, PS5, Xboksie One i Series X/S.

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (1)