Grając w Skyrima - notatki recenzenta o najnowszej części serii The Elder Scrolls

Grając w Skyrima - notatki recenzenta o najnowszej części serii The Elder Scrolls

Jeżeli tak krytyczne serwisy jak Eurogamer i Destructoid, słynące przecież z ostrych ocen, są w stanie wystawić nowej produkcji maksymalne noty, to należy wiedzieć, że coś się dzieje. I faktycznie, podczas gdy szaleje idiotyczny konflikt pomiędzy zwolennikami Battlefielda i Modern Warfare, podczas gdy Batman znów bije dziesiątki oprychów, Skyrim wszedł do sprzedaży bez specjalnej pompy. I urzekł mnie w pierwszych minutach, gdy otrzymałem pełną swobodę przemierzania nowego świata wykreowanego przez Bethesdę.

Kocham Morrowinda. To jedna z gier, do których wraca wielokrotnie, będąc w stanie przymknąć oko na niedoróbki czy rozwiązania, które nie zawsze mi pasowały. A jednak nie zliczę, ile razy tworzyłem postać, by spróbować „jeszcze jednego podejścia”. Nie wiem, ile razy zapełniałem kamienie dusz czy robiłem zadania dla gildii wojowników jak ratowanie uzdrowiciela z jednej z kopalni.

Podobnie czułem się grając w Obliviona, choć nie aż na taką skalę. Tam świat nie porwał mnie aż tak mocno. A teraz? Teraz Skyrim pochłonął mnie bez reszty, zaszczepiając we mnie syndrom „jeszcze jednego lochu”.

new WP.player({ width:600, height:338, autostart:false, url: 'http://get-2.wpapi.wp.pl/a,61764431,f,thumb/3/e/e/3ee51a1a86db4ce451e3239cf451d49b/fecf4bbe7a15e3253140f65c03820e85/skyrim_poczatek.mov', });Pierwsze minuty gry bez komentarza. Film w wyższej rozdzielczości znajdziecie pod tym adresemGranie na sentymentach, ale w tym pozytywnym rozumieniu, zaczyna się już przy wprowadzeniu. Oto znów jesteśmy więźniem bez nazwiska, o nieznanej przeszłości, który z jakichś powodów czeka na wyrok. Byliśmy przecież niewolnikiem na statku, uwięzionym w podziemiach wyrzutkiem, a teraz przyjdzie nam położyć głowę do ścięcia z szerzej niezrozumiałych powodów. Gdy jednak zrobi się gorąco, przyjdzie okazja na ocalenie spójności ciała i jednocześnie wykazanie swoich umiejętności.

Bardzo kusiło mnie, by przy pierwszym podejściu do gry stworzyć sobie Khajiita, humanoidalną istotę przypominającą kota. W Morrowindzie grałem nim przede wszystkim ze względu na charakterystyczne poruszanie się i zdolność widzenia w ciemności. W piątej części The Elder Scrolls mój wybór padł jednak na elfa wysokiego rodu, ze względu na bonusy do magii. Zawsze gdy gram w grę fantasy, uwielbiam zacząć od maga. I dużej ilości płomieni.

Niesamowicie działa system walki, pozwalający na tworzenie dowolnych kombinacji. Miecz i zaklęcie leczące? Ognisty podmuch i zamrożenie okolicznych przeciwników? A może podwójne wystrzelenie piorunami, niczym dziadzio Palpatine? Potencjalne kombinacje i możliwości z nich płynące potrafią onieśmielić, dając nam szeroki zakres do eksperymentowania. Zwłaszcza, że interfejs nosi znamiona konsolowego dostosowania, ale jednocześnie nie sprawia kłopotów. W błyskawiczny sposób możemy przypisywać czary i zdolności, a w wersji pecetowej wystarczy kliknięcie klawisza Q, by chwilowo zatrzymać grę i wybrać potrzebne umiejętności, które zostaną przypisane do prawego i lewego przycisku myszy. Jeśli pozwalają na to nasze skille, naprawdę po chwili z siejącego zniszczenie ogniem maga możemy stać się w miarę opancerzonym gagatkiem z zaklętym toporem. Kto jednak chciałby kombinować, gdy można potraktować lodem przerośniętego pająka, chcącego właśnie zredukować nasz pasek wytrzymałości swoim jadem?

Nie zamierzam rozpisywać się o głównym wątku. Z dwóch powodów, prawdę powiedziawszy. Po pierwsze jest on na tyle przyjemny, przynajmniej w początkowych fazach, że warto odkrywać go samemu. Po drugie – co ważniejsze – po prostu nie zapoznałem się z nim na tyle, by wydawać jakiekolwiek werdykty. Nie dlatego, że nie chciałem. Po prostu świat Skyrim przytłacza rzeczami do zrobienia. Nawet jeśli szybko znudzi nam się własnoręczne kucie sobie zbroi i ekwipunku czy nie będzie nam chciało się bawić w alchemika, po prostu wszędzie czekają na nas zadania. Oczyszczałem już obozy bandytów, zanosiłem wiadomość do jarla, znajdowałem pradawne artefakty i dowiodłem swojego honoru przed grupą wojowników. Podczas gdy niektóre kampanie obecnych gier akcji kończą się po pięciu czy sześciu godzinach, ja w takim czasie dopiero co liznąłem świat stworzony przez Bethesdę.

new WP.player({ width:600, height:338, autostart:false, url: 'http://get-2.wpapi.wp.pl/a,61764431,f,thumb/1/5/d/15d4ed33a1fea88497ee9af484c8cc43/fecf4bbe7a15e3253140f65c03820e85/Elder_Scrolls_V_Skyrim_Animation_Trailer_HD_720p_SaveYouTube_com_.mov', });Zwiastun gry. Film w wyższej rozdzielczości znajdziecie pod tym adresemGdy piszę te słowa, w moim dzienniku zadań jest pięć głównych misji i kilkanaście zadań pobocznych. Póki co nie zapędzałem się w dalekie ziemie tych krain, głównie dlatego, że po prostu okoliczne miejsca nie pozwalają na nudę. Patrząc na mapę, na to, gdzie jeszcze mogę się udać, nie trudno stwierdzić, że gra nie skończy się za 20 czy 40 godzin. Ba, gdy dodamy jeszcze do tego tworzenie kolejnych postaci i wybranie innych frakcji, szybko okaże się, że mamy do czynienia z molochem, który wart jest każdej ceny.

Bo i jest to prawda – grając na koncie redakcyjnym, już teraz mam świadomość, że prędzej czy później pobiegnę do sklepu, by na własnym profilu Steam uzupełnić te dziesiątki achievementów. Nie dlatego, że maniakalnie zbieram osiągnięcia – nigdy nie było to dla mnie kuszące. Ale dlatego, by mieć czysty rejestr tego, jak bardzo poznałem Skyrim.

Co mnie czeka w najbliższych dniach? Walka ze smokami, wędrówka za jeden z okolicznych szczytów, sprawdzenie posterunku i rozmowa z przedstawicielami Legionu. W ostatnich minutach przed zabraniem się za tekst wydałem pierwsze ciężko uzbierane 5000 sztuk złota, które przeznaczyłem na własny dom. Mieszkanie, które nie jest tak spektakularne, jak mógłbym tego oczekiwać. Ale jeśli się postaram, dokupię stół alchemiczny, potem urządzę kuchnię. Ach, dostałem też od jarla podwładną. Niestety mam już towarzyszkę broni, dlatego ta druga pomocnica musi zaczekać. Może poszukam odpowiedniego amuletu i kapłana, i każę mojej postaci wziąć z nią ślub. Albo zamiast tego zabiorę ją na polowanie na śnieżne trolle. Ach, te niebezpieczeństwa światów fantasy...

Źródło artykułu:
Wybrane dla Ciebie
Rebel Wolves potwierdza. Dawnwalker to ich debiutancka gra
Rebel Wolves potwierdza. Dawnwalker to ich debiutancka gra
Assassin's Creed Red to potężna inwestycja Ubisoftu. Jest przeciek
Assassin's Creed Red to potężna inwestycja Ubisoftu. Jest przeciek
DualSense V2 wycieka. Czyżby mocniejsza bateria?
DualSense V2 wycieka. Czyżby mocniejsza bateria?
Horizon Forbidden West na PC coraz bliżej. Nvidia wkracza do akcji
Horizon Forbidden West na PC coraz bliżej. Nvidia wkracza do akcji
Imponująca sprzedaż Cyberpunk 2077: Phantom Liberty. Liczby mówią wszystko
Imponująca sprzedaż Cyberpunk 2077: Phantom Liberty. Liczby mówią wszystko
Xbox Game Pass z mocnymi grami w styczniu. Potężne otwarcie roku
Xbox Game Pass z mocnymi grami w styczniu. Potężne otwarcie roku
Star Wars Outlaws: wycieka termin premiery. Ubisoft dementuje
Star Wars Outlaws: wycieka termin premiery. Ubisoft dementuje
PS5 rozbija bank. Imponujące wyniki sprzedaży
PS5 rozbija bank. Imponujące wyniki sprzedaży
The Day Before za niespełna tysiąc złotych. Nie, to nie żart
The Day Before za niespełna tysiąc złotych. Nie, to nie żart
Hakerzy ujawnili plany Insomniac Games. Sześć gier na liście
Hakerzy ujawnili plany Insomniac Games. Sześć gier na liście
PS5 Pro z własnym DLSS. Nieoficjalne doniesienia o planach Sony
PS5 Pro z własnym DLSS. Nieoficjalne doniesienia o planach Sony
Nie będzie The Last of Us Multiplayer. To już pewne
Nie będzie The Last of Us Multiplayer. To już pewne
NIE WYCHODŹ JESZCZE! MAMY COŚ SPECJALNIE DLA CIEBIE 🎯