Gdyby powstała organizacja, której statutowym celem byłaby walka o równość i tolerancję dla gier liniowych, zapisałbym się do niej z marszu. Lubię gry liniowe. Doceniam gry liniowe. Doceniam za zwartość i szacunek dla gracza, za koncentrację na tym, co twórcy uznają za dobre, i rezygnację ze wszystkiego innego. W grze nieliniowej rozrywkę mam sobie znaleźć sam, a jak mi się nie uda – mój problem. W grze liniowej odpowiedzialność za dobrą zabawę gracza bierze na siebie twórca. I bardzo dobrze, że bierze, skoro płacę mu za to ponad 200 złotych. Ale w Final Fantasy XIII to już trochę z tym przesadzono.
Po pierwszych paru godzinach z Final Fantasy XIII-2 mogę powiedzieć tyle, że faktycznie, tak jak twórcy obiecywali, gra poprawia największe wady poprzedniczki. Autorzy są zresztą bardzo zdeterminowani, żeby pokazać to już na samym wstępie. No, prawie samym, bo grę otwiera dość długa sekwencja walki, w której zgodnie z tradycją początków gier z „XIII” w nazwie ograniczamy się do naciskania jednego przycisku. Ale nie dajcie się zwieść! Zaraz potem trafiamy do miasta. Tak, miasta – dla graczy, którzy zaczęli przygodę z Final Fantasy od części XIII, dopiszę, że jego obecność jest jak najbardziej pożądana. Miasta, którego okolice nie wyglądają na mapie jak litera I. Jest więc dość niesamowicie.
A zaraz potem zaczyna się prawdziwe szaleństwo. Opcje dialogowe! Misje poboczne! Decyzje do podejmowania! Lokacje, w których można się zgubić (jest to fizycznie wykonalne). Save w dowolnym momencie! Autosave! Jest dziwnie.
new WP.player({ width:610, height:343, autostart:false, url: 'http://get-2.wpapi.wp.pl/a,61764431,f,thumb/9/4/d/94d4653e824da0307573ae953d514924/fecf4bbe7a15e3253140f65c03820e85/Final_Fantasy_XIII_2_Quest_for_Lightning_PAX_Trailer.mov', }); Zwiastun Final Fantasy XIII-2. Wersję wideo w wyższej rozdzielczości znajdziecie pod Przy tym wszystkim trudno na razie powiedzieć, czy Final Fantasy XIII-2 to gra istotnie lepsza od części poprzedniej. Jest na pewno trochę sensowniej pomyślana, nie zwleka tak długo z pokazaniem swoich najsilniejszych kart, ale tak naprawdę – na tyle, na ile mogę stwierdzić to już teraz – niczego znacząco nie zmienia. Po prostu trochę lepiej radzi sobie z uwypuklaniem swoich mocnych stron. Najważniejsza z nich – rewelacyjny system walki – sprawdza się dobrze jak nigdy, wymagając w najtrudniejszych pojedynkach z bossami szybkiego myślenia, improwizowania i bacznego obserwowania tego, co dzieje się na ekranie. Momentami obsługiwanie działań drużyny przypomina jakiś dziki taniec, prowadzony kursorem po opcjach interfejsu. Wygrywanie takich specjalnych walk potrafi być niezmiernie satysfakcjonujące, bo zastosowanie odpowiedniego podejścia faktycznie jest w nich konieczne do osiągnięcia sukcesu.
Walki przypadkowe, toczone w toku rozgrywki, dają za to okazję do wypróbowania nowych zagrywek, taktyk czy sprawdzenia w akcji zrekrutowanych niedawno potworów (jako trzeci członek drużyny występuje zawsze potwór, ich armię powiększamy, rozprawiając się z kolejnymi). Nie jest tu trudno wygrać, ale system gwiazdkowych ocen, nagradzający cenniejszymi łupami za jak najszybsze pokonywanie wrogów, sprawia, że warto się starać i kombinować również i w tym wypadku.
Gorzej przedstawia się fabuła gry. Pomysł z podróżami w czasie na razie wygląda tak, jakby był dla twórców wygodnym sposobem na obejście konieczności opatrzenia tytułu jakąś spójną narracją. Ciekaw jestem, jak potoczy się to dalej, ale jak dotąd mam wrażenie, że skakanie z miejsca do miejsca i ze stulecia w stulecie byłoby dużo ciekawsze, gdyby losy tego świata cokolwiek mnie obchodziły. A niestety wciąż obchodzą dość mało. W ogóle całość przypomina bardziej poboczną historię niż nową, dużą opowieść z uniwersum Final Fantasy. Chociaż muszę też uczciwie wyznać, że gram na razie dość krótko, a fabuły tych gier często potrzebują trochę czasu na rozkręcenie się.
Mając więc nadzieję, że opowiadana historia jeszcze mnie zaskoczy, chcę zaznaczyć, że w sferze rozgrywki Final Fantasy XIII-2 to krok w dobrym kierunku. Zapewniają to ciekawsze projekty lokacji, znacznie szybsze otwarcie przed graczem wszystkich możliwości systemu walki, znacznie większe poczucie faktycznego dokonywania wyborów i wpływania w jakiś sposób na losy świata gry. Jest dobrze.