Przynajmniej taką przyszłość uwidział sobie David Goyer, kiedy przygotowywał scenariusz do Call of Duty: Black Ops II. Nie mógł przecież przewidzieć, że Petraeus straci po roku z powodu romansu posadę szefa CIA i pogrzebie tym samym swoją karierę polityczną.
Choćby na przykładzie tego jednego elementu widać, jak twórcy Black Ops II starali się uwiarygodnić opowiadaną w grze historię za pomocą szczegółów. Takich smaczków jest naturalnie więcej – jak choćby nazwa lotniskowca, z którego operuje oddział głównego bohatera gry, Davisa Masona, syna protagonisty Black Ops. Zadaniem Masona jest schwytanie Raula Menendeza, przywódcy organizacji Cordis Die, wykorzystującego powszechną w krajach Trzeciego Świata niechęć do Zachodu do przeprowadzenia ataku na supermocarctwa. Menendez to antagonista z krwi i kości, bardziej przypominający Raoula Silvę ze Skyfalla, granego przez Javiera Bardema, niż kreskówkowych przeciwników z poprzednich Call of Duty, mazgajowatego Makarowa z Modern Warfare 3 czy diabolicznego Dragonowicza z Black Ops.
Podobnie jest z innymi bohaterami gry. Black Ops II jest pierwszą chyba grą z serii, która jest świadoma istnienia czegoś takiego jak więzi emocjonalne. Dotychczas strzelanki wojenne ograniczały relacje międzyludzkie do przybijania żółwików po zniszczeniu egzotycznego miasta lub wyeliminowaniu sił przeciwnika. Black Ops II wymaga minimalnej dozy skupienia, jeśli chcemy wyłapać szczegóły relacji, która łączy rodzinę głównego bohatera z Menendezem. Nie jest to co prawda "Saga rodu Forsyte'ów", ale samo zauważenie istnienia koligacji rodzinnych przez tak głównonurtową strzelankę to rzecz pozytywna. Wcale bym się nie zdziwił, gdyby po przejściu drugiej odsłony serii tworzonej przez Treyarch większą przyjemność sprawiło mi ponowne przejście Black Ops.
new WP.player({ width:610, height:343, autostart:false, url: 'http://get-2.wpapi.wp.pl/a,61764431,f,thumb/0/9/c/09cebd6b3d954ab4d7f256a54ff66287/fecf4bbe7a15e3253140f65c03820e85/black_ops_2_ql_gotowy.mov', });Gramy i komentujemy. Wersja w wyższej rozdzielczości znajduje się tutaj.Dobrym pomysłem jest też zastosowanie znanego z części pierwszej zabiegu z niechronologiczną narracją. W Black Ops II sztuczka ta jest jednak wykorzystywana na o wiele większą skalę – skaczemy między czasem teraźniejszym gry, czyli rokiem 2025, a wspomnieniami znanego z poprzedniej odsłony Franka Woodsa. Poznajemy dzięki temu między innymi powiązania między Aleksem Masonem a Raulem Menendezem. Ma to dodatkowy skutek – widzimy kontrast pomiędzy końcówką lat 80. a rokiem 2025, poznajemy różnice pomiędzy uzbrojeniem, scenografią, wyposażeniem. Oswaja to odrobinę cybernetyczny klimat poziomów przyszłościowych, zakotwicza futurystyczną wizję w elementach realnego, historycznego świata przedstawionego. Bez poziomów z przeszłości Woodsa i A. Masona Black Ops II byłoby tylko Call of Duty w świecie Deus Ex: Bunt ludzkości.
Poziomy zimnowojenne należą zresztą do najlepszych w grze. Siłą pierwszych Black Ops było umiejscowienie akcji podczas prawdziwych, historycznych konfliktów. Co prawda nie doświadczymy w kontynuacji tak ważkich momentów jak próba zamordowania Fidela Castro, ale weźmiemy udział w amerykańskiej inwazji na Panamę w 1989 roku czy poprzeszkadzamy wojskowym radzieckim w Afganistanie. Warto zwrócić podczas rozgrywania tych poziomów uwagę na przykłady głębszego motywu, który biegnie przez całe Black Ops II - zdrady. Wszyscy "źli", którzy pojawiają się w tej odsłonie serii, w ten czy inny sposób, w którymś momencie współpracują z Amerykanami, są przez nich werbowani czy wykorzystywani do własnych celów. Przez użycie tego motywu wpisuje się Black Ops II w szerszy nurt tekstów kultury, które ukazują tragiczne konsekwencje nieetycznych, nierozważnych działań z okresu zimnej wojny.
Recenzję Call of Duty: Black Ops II postaram się napisać do końca tygodnia. Polski wydawca, firma LEM, nie był w stanie udostępnić nam egzemplarza przed premierą, co skutecznie uniemożliwiłoby nam przygotowanie tekstu i Kontry, gdyby nie pewien miły pan z Gdyni, który sprzedał nam grę na dzień przed premierą. Pozdrawiamy!