Jak wynika z jednego z badań Politechniki w Madrycie, gracze mogą użyczyć swych sił medycynie. Dokładniej – ich czułe oko jest w stanie wyłapać w próbkach liczbę jednokomórkowców, które powodują malarię. Jak mówi badanie, metoda stwierdzenia stanu choroby wciąż polega na ręcznym zliczaniu zarodźców w wymazie na próbce badanej za pomocą mikroskopu. Jest to czasochłonne i nudne zajęcie, jednak zarazem niezwykle potrzebne. Wystarczy może dodać, że codziennie zgłaszanych jest ponad 600 tysięcy przypadków zachorowań na malarię na całym świecie.
Tutaj widoczne pasożyty Plasmodium (zarodźce, które są przyczyną malarii) w erytrocytach, w rozmazie krwi ludzkiej. Źródło: http://en.wikipedia.org/
Badanie miało więc na celu sprawdzenie, czy ludzie, którzy nie otrzymali specjalistycznego, medycznego kształcenia w kierunku badania owych próbek, są w stanie podołać prostemu procesowi zliczania jednokomórkowców. Próbki krwi poddano więc cyfrowej obróbce i umieszczone w systemie, który posiadał między innymi liczne algorytmy przyglądające się działaniom graczy. A na czym polegała sama gra? Wymagała od użytkownika znalezienia i zaznaczenia jak największej liczby jednokomórkowców w ciągu minuty.
Eksperyment trwał miesiąc. W tym czasie gracze z 95 krajów rozegrali 12 tysięcy sesji, które dały w sumie 270 tysięcy kliknięć. Jak wykazało badanie gracze radzą sobie wyśmienicie – porównując wyniki 22 losowych gier stwierdzono, że nigdy nieprzeszkoleni ludzie są w stanie ukończyć test z 99-procentową dokładnością! Widać więc, że ludzie, którzy nie przeszli szczegółowego szkolenia w zakresie wykrywania jednokomórkowców w próbkach krwi, są w stanie niezwykle szybko nauczyć się zasad ich rozpoznania. Badanie wskazało na potencjał, jaki kryje się w milionach ludzi na całym świecie, którzy są w stanie pomagać ekspertom w tak rutynowych czynnościach, jak zliczanie jednokomórkowców, które są przyczyną malarii.