Goldeneye 007, czyli James Bond jak żywy

W 1997 roku Goldeneye 007 było wielkim zjawiskiem. Najlepszy FPS na konsole, najlepsza gra o Bondzie, naj, naj, naj. Nikt się wtedy zbytnio nie przejmował kanciastymi obiektami i drewnianymi ruchami postaci. A co by było, gdyby kultowa gra Rare miała fotorealistyczną grafikę?

Nad taką kwestią zastanawiał się pewnie autor "moda", który możemy podziwiać na powyższym filmiku. Musiał włożyć sporo pracy w wygenerowanie tak realistycznej grafiki, którą bez większych problemów można pomylić z rzeczywistością. Coś niesamowitego.

Druga sprawa, że poza poprawieniem oprawy wizualnej autor nie zmieniał niczego w silniku gry. Zachowanie NPC-ów, animacja śmierci, odgłosy - wszystko jest po staremu. Powstaje więc pytanie, czy młodsi gracze potrafiliby czerpać przyjemność z grania w Goldeneye 007 nawet z zainstalowanym "modem"?

Przedstawcie swoje refleksje na ten temat w komentarzach.

Źródło artykułu:
Wybrane dla Ciebie
ZANIM WYJDZIESZ... NIE PRZEGAP TEGO, CO CZYTAJĄ INNI!