Sukces Ghostbusters: The Video Game zaskoczył chyba wszystkich. Panowie z Terminal Reality stworzyli grę dopracowaną, piękną, z wyjątkowym, niemal gotyckim klimatem. Podziwialiśmy świetnie wykonane, mroczne lokacje, był humor, a i walka z potworkami sprawiała przyjemność. Dlatego z wypiekami na twarzy przyjąłem informację, że zapowiadane właśnie Sanctum of Slime ma być kontynuacją, przynajmniej pod pewnymi względami, tej wybitnej gry.
Bez pogromców duchów
Zasadnicza różnica między The Video Game a Sanctum of Slime jest taka, że ta druga pozycja będzie produkcją mniejszą, dostępną wyłącznie na sieciowych platformach, takich jak Xbox Live Arcade czy PlayStation Network. Nie usłyszymy także Dana Aykroyda i Billa Murraya, którzy zrezygnowali z udziału w projekcie. Tym razem poznamy więc historię zupełnie nowych bohaterów: Sama, Oscara, Bridget oraz Gabriela.
Owa czwórka propozycję tępienia duchów i wszelakich zjaw przyjmie bez wahania, wszak sławnym łowcom nie wypada odmówić. Tak więc ta świeża i jeszcze nie do końca zgrana ekipa będzie musiała ochronić Nowy Jork przed nowym, straszliwym złem. Szczegóły na temat fabuły poznamy wkrótce. Póki co wiadomo na pewno, że odwiedzimy znane z poprzedniej gry miejsca, na przykład hotel Sedgewick, w którym znowu będzie rządził podejrzanie przezroczysty personel.
Prawie jak Diablo
Gra ma przypominać nieco Marvel: Ultimate Alliance. Rozgrywka zostanie pokazana „z góry”, a po ekranie będzie poruszać się aż czterech bohaterów. Oczywiście tryb kooperacji odegra tu pierwszorzędną rolę. Kompanów do gry znajdziemy w sieci lub zawołamy z drugiego pokoju. Gdy akurat zabraknie towarzystwa, komputer automatycznie przejmie kontrolę nad pozostałymi postaciami.