WAŻNE
TERAZ

Szalony konkurs i wielka radość! Polska z kolejnym medalem!

Gears of War: Judgment - pierwsze wrażenia

Gears of War: Judgment - pierwsze wrażenia

Wygląda na to, że możemy coś zawdzięczać absurdalnej popularności serii Call of Duty. Paradoksalnie jej koncentracja na skryptach i serwowaniu graczom dokładnie wyreżyserowanych scenek sprawia, że inni twórcy zamiast konkurować z takim podejściem szukają sposobów na jak najwyraźniejsze odcięcie się od niego. Do łask wraca sztuczna inteligencja, proceduralne generowanie niektórych elementów rozgrywki czy oprawy, zaskakiwanie graczy inteligentnie opracowanymi systemami. Największa nowość w czwartej odsłonie serii Gears of War (i pierwszej, w której tytule nie pojawia się cyfra) to system sztucznej inteligencji, dynamicznie zmieniający sytuację na polu bitwy. Dba on o to, by żadne dwie potyczki nie wyglądały tak samo, zmieniając liczebność wrogów i ich rodzaje. Jeżeli w tym momencie przychodzi wam do głowy Left 4 Dead i jego AI director, to skojarzenie jest jak najbardziej na miejscu.

Druga nowość to coś, za sprawą czego Gears of War: Judgment przypomina poprzednią produkcję People Can Fly, niedocenionego przez graczy Bulletstorma. Spośród gier, stawiających przed sobą ambicje narracyjne czy artystyczne, wyróżniał się on niemal archaiczną bezpretensjonalnością i koncentracją na czystej zabawie. Jasne, miał fabułę, miał postacie, ale ci, których największych emocji szukali tam, a nie w efektownych, pomysłowych sposobach na zabijanie kolejnych fal wrogów, nie do końca zrozumieli, o co w tej grze chodziło. Judgment jest pod tym względem mniej bezkompromisowy, serwując nam konstrukcję poziomów analogiczną do poprzednich odsłon serii – czyli walka na przygotowanej do tego arenie, fragment chodzony, często z towarzyszącymi mu dialogami i rozwojem fabuły, znowu walka, i tak dalej. Różnica pojawia się w detalu – za każdą taką sekwencję walki przyznawane są gwiazdki. Zależne od poziomu trudności, sposobu, w jaki uporaliśmy się z wrogami, tego, czy wybraliśmy opcjonalne cele, utrudniające potyczkę. I nagle wszystko trafia na swoje miejsce i widzimy wyraźnie: tak, to jest gra People Can Fly.

Ten jeden detal bardzo wyraźnie podkreśla, że zespół People Can Fly podchodzi do nowych ** Gearsów tak samo, jak do swoich pozostałych produkcji. To ma być przede wszystkim gra, która ma dawać frajdę i spełniać potrzebę rywalizacji. Z samym sobą, z komputerowym przeciwnikiem, ze znajomymi. A dopiero na drugim miejscu opowiadać jakąś historię czy wywoływać bardziej skomplikowane emocje. Ba, dodatkowy tryb fabularny, Aftermath, pokazujący wydarzenia równoległe do trzeciej części Gears of War**, odblokowuje się po zebraniu odpowiedniej ilości gwiazdek w podstawowej kampanii! I wydaje się, że w połączeniu z tą pierwszą nowością, dzięki której wielokrotne podchodzenie do tych samych fragmentów dla osiągnięcia lepszego wyniku czy pokonania znajomego nie będzie się tak łatwo nudzić, może się to udać.

Wiele zależeć tu będzie oczywiście od jakości sztucznej inteligencji komputerowych przeciwników. Kiedy wszystkie potyczki były zaskryptowane i twórcy wiedzieli dokładnie, ilu i jakich wrogów pojawi się w których miejscach planszy, mogli precyzyjnie ustalić ich taktykę i sposób podejścia do gracza. Teraz ich zachowanie w dużo większym stopniu musi zależeć od dobrego AI. I tutaj, niestety, pojawiają się pewne wątpliwości. Fakt, potyczki wyglądają emocjonująco, w dużej mierze dzięki większym niż dotychczas liczbom wrogów, pojawiających się na arenach. Ale ich sztuczna inteligencja, umiejętność reagowania na posunięcia gracza, pozostawia nieco do życzenia. Zdarzało mi się obserwować niepojęte zachowania wrogów, którzy nie bacząc na mój ostrzał dzielnie parli w stronę kolegi z drużyny, na którego się zawzięli i nic nie mogło zmienić ich zdania. Zauważałem dziwne decyzje moich towarzyszy, którzy decydując się na załatwienie piłą jednego wroga w całą trójkę naraz wyglądali cokolwiek komicznie. Jeżeli tylko takie sytuacje pojawiać się będą okazjonalnie, to na przyjemność z rozgrywki raczej nie wpłyną. Oby.

Szczególnie, że zalety tego dynamicznego systemu widoczne są jak na dłoni. Nawet jeżeli obca jest wam żyłka rywalizacji i nie zamierzacie przechodzić gry więcej niż raz, to samo to, że powtarzając jakiś fragment po śmierci możemy dostać coś zupełnie innego, znacząco uprzyjemnia zabawę. Przede wszystkim w końcu wczytując grę po śmierci nie czujemy się jak oszuści. Aby przejść dany fragment musimy po prostu nauczyć się lepiej grać, świadomiej operować dostępnymi nam rozwiązaniami taktycznymi i zwyczajnie lepiej strzelać. Nie da się tu nauczyć na pamięć „rozwiązania” danej sytuacji bojowej. Jeżeli wszystko będzie działać tak, jak powinno, to nawet jeżeli ukończymy jakiś fragment za piątym razem, to będziemy się czuć tak dobrze, jakbyśmy zrobili to za pierwszym. Bo to i tak była trochę inna sekwencja.

Przy tym wszystkim jednak twórcy nie są całkowicie niechętni rozwijaniu fabularnej strony Gears of War. Chcą jednak, by w odróżnieniu od poprzednich odsłon serii, nie pojawiał się dysonans między historią a samą rozgrywką. Skoro gra jest o strzelaniu, to i opowiadać ma o strzelaniu, a nie, dajmy na to, o poszukiwaniach zaginionej żony – zdają się mówić. Narracja skonstruowana jest tu podobnie jak w Dragon Age’u 2 - bohaterowie opowiadają o tym co zaszło sędziemu na procesie. No i zależnie od decyzji gracza, który może odblokować dodatkowe elementy w poszczególnych poziomach, mogą opowiedzieć tę historię trochę inaczej. Głównie chodzi tu o wzbogacenie misji dodatkowymi, opcjonalnymi wyzwaniami, ale ugruntowanie tego w ten sposób w fabularnej stronie gry pozwala mieć nadzieję, że nie będziemy tu mieli dysonansu między rozgrywką (strzelanie do paskudztw) a opowieścią (poszukiwanie zaginionej żony), który pojawiał się w poprzednich odsłonach serii. Zresztą uporanie się z tym problemem przedstawiciele People Can Fly obiecują również wprost w swoich wypowiedziach.

Całą kampanię dla pojedynczego gracza można tu oczywiście, zgodnie z oczekiwaniami, ukończyć w trybie dla kooperacji do czterech graczy naraz. Krótki fragment rozgrywki, z jakim miałem okazję się zapoznać, nie pozwolił mi odpowiedzieć na pytanie jaki będzie to miało wpływ na rozgrywkę samodzielną (gdzie w trzeciej części przez nadmiar komputerowego wsparcia gra stawała się po prostu za łatwa). Pozwolił ma za to odpowiedzieć na pytanie o nowy tryb multiplayer, stanowiący swoistą wariację na temat popularnej hordy. Poza koniecznością przeżycia dochodzi w nim potrzeba bronienia strategicznych punktów na planszy przez zniszczeniem przez wrogów. Nie zmienia to rozgrywki w drastyczny sposób, ale dodaje jej dodatkowej warstwy taktycznej i zmusza do inteligentnego wykorzystywania nowo wprowadzonych klas postaci (inżynier, medyk, żołnierz, zwiadowca, dość standardowo).

Po kilku godzinach spędzonych z trybem dla jednego gracza i multiplayerem jestem spokojny, że fani serii Gears of War nie powinni być rozczarowani jej najnowszą odsłoną. Czy to jest wszystko, czego możemy oczekiwać po nowej produkcji People Can Fly? Oby nie, bo zespół ten pokazał już, że stać go na oryginalność i pomysłowość, i szkoda by było, gdyby jego talent miał być zmarnowany na powielanie utartych schematów i sprawdzonych rozwiązań. W tej kwestii pozostaje ostrożnym optymistą, czekając na oficjalną premierę gry, która – jak mówią sami twórcy w wywiadzie, który ukaże się na naszych łamach niebawem – jest już w pełni ukończona i czeka by pojawić się na półkach sklepowych.

Źródło artykułu:
Wybrane dla Ciebie
Rebel Wolves potwierdza. Dawnwalker to ich debiutancka gra
Rebel Wolves potwierdza. Dawnwalker to ich debiutancka gra
Assassin's Creed Red to potężna inwestycja Ubisoftu. Jest przeciek
Assassin's Creed Red to potężna inwestycja Ubisoftu. Jest przeciek
DualSense V2 wycieka. Czyżby mocniejsza bateria?
DualSense V2 wycieka. Czyżby mocniejsza bateria?
Horizon Forbidden West na PC coraz bliżej. Nvidia wkracza do akcji
Horizon Forbidden West na PC coraz bliżej. Nvidia wkracza do akcji
Imponująca sprzedaż Cyberpunk 2077: Phantom Liberty. Liczby mówią wszystko
Imponująca sprzedaż Cyberpunk 2077: Phantom Liberty. Liczby mówią wszystko
Xbox Game Pass z mocnymi grami w styczniu. Potężne otwarcie roku
Xbox Game Pass z mocnymi grami w styczniu. Potężne otwarcie roku
Star Wars Outlaws: wycieka termin premiery. Ubisoft dementuje
Star Wars Outlaws: wycieka termin premiery. Ubisoft dementuje
PS5 rozbija bank. Imponujące wyniki sprzedaży
PS5 rozbija bank. Imponujące wyniki sprzedaży
The Day Before za niespełna tysiąc złotych. Nie, to nie żart
The Day Before za niespełna tysiąc złotych. Nie, to nie żart
Hakerzy ujawnili plany Insomniac Games. Sześć gier na liście
Hakerzy ujawnili plany Insomniac Games. Sześć gier na liście
PS5 Pro z własnym DLSS. Nieoficjalne doniesienia o planach Sony
PS5 Pro z własnym DLSS. Nieoficjalne doniesienia o planach Sony
Nie będzie The Last of Us Multiplayer. To już pewne
Nie będzie The Last of Us Multiplayer. To już pewne
ZATRZYMAJ SIĘ NA CHWILĘ… TE ARTYKUŁY WARTO PRZECZYTAĆ 👀