Na pokazie dla prasy Moore, pomysłodawca i wielki szef, opowiada najpierw o inspiracjach, o czasach, gdy wyobraźnia grała główną rolę, gdy nie wszystko było pokazywane za pomocą niesamowitych trójwymiarowych silników. O zachwycie, strachu i przygodzie. Niezły jest, trzeba mu to przyznać, ale ile razy słyszeliśmy takie historyjki opowiadane przez rozentuzjazmowanych twórców gier, których produkty na koniec mieszczą się w wygodnych szufladkach sprawdzonych gatunków i rozwiązań. Bla bla bla. Cóż, jestem idiotą. Kiedy w końcu przestaje opowiadać i włącza Puppeteera zdaję sobie sprawę, że Moore nie jest tylko rozentuzjazmowanym twórcą. Jest również, a może przede wszystkim, szalony.
Jeśli pomysłu na grę nie można podsumować w jednym zdaniu, to znaczy, że trafiliście na coś niestandardowego. Puppeteer opowiada o chłopcu o imieniu Kutaro, który zamieniony zostaje w marionetkę i przeniesiony na Księżyc. Władca satelity, Moon Bear King, zjada jego głowę, a samego Kutaro wyrzuca ze swojej wieży. Aby odzyskać dawną formę chłopiec wyrusza w niebezpieczną podróż, w której wspiera latający kot Yin Yang oraz magiczne nożyczki.
Wszystko rozgrywa się przed publicznością teatrzyku marionetek, która wzdycha, krzyczy i śmieje się w takt wydarzeń na scenie. A tu dzieje się całkiem sporo. Na większość przedmiotów można oddziaływać, przewracać kotły, trzaskać okiennicami, rozbijać talerze. Rekwizyty pojawiają się i znikają, niby ściągane przez niewidzialne sznurki, zaś tło z mechanicznym "klikiem" obraca się, aby odsłonić nową scenografię. Zresztą lepiej tę ideę wytłumaczy zwiastun Puppeteera:
new WP.player({ width:610, height:343, autostart:false, url: 'http://get-2.wpapi.wp.pl/a,61764431,f,thumb/a/d/a/adabfa1d3f81b2b54c863dbb7aee3ede/fecf4bbe7a15e3253140f65c03820e85/Puppeteer_GamesCom_Trailer_HD_.mov', });Same postaci poruszają się jak marionetki. Kutaro podskakuje niby podciągany na linkach, a jego towarzysz, Yin Yang, kot należący do pewnej wiedźmy, unosi się wciąż w powietrzu jakby podtrzymywany przez niewidoczne żyłki. Scenę oświetla 120 symulowanych reflektorów, co ma jeszcze bardziej pogłębić wrażenie oglądania przedstawienia. Moore chwali się, że rezygnacja z dynamicznej kamery na rzecz stale zmieniającej się scenografii pozwala na wyciągnięcie większej ilości mocy obliczeniowej na przedstawienie niezwykłych rzeczy. Odwołuje się to do starej, ludowej japońskiej legendy, wedle której konsole PlayStation to sprzętowe studnie bez technologicznego dna. Wydaje się jednak, że Moore wie, o czym mówi.
Pierwsze poziomy gry prezentują podstawowe mechanizmy. Na pierwszy rzut oka Puppeteer to platformówka. Skaczemy z platformy na platformę, unikamy pułapek. Po chwili jednak wprowadzony zostaje pierwsza ciekawostka – Kutaro może nosić różne głowy, które przyprawiają mu szczególnych umiejętności. Jak choćby głowa pająka. Albo hełm rycerza. Albo wielki hamburger. Niektóre z zagadek wymagają zastosowania konkretnej głowy, w przypadku innych możliwe jest kilka rozwiązań. Kolejnym niezwykłym elementem jest wspomniany kot Yin Yang, którym sterujemy za pomocą drugiej gałki. Zwierzę ma reflektory w oczach, może więc oświetlać nam drogę, a fakt, że lata, też przydaje się w niektórych sytuacjach.
Kutaro dociera do komnaty tronowej króla po kilkunastu minutach biegania, przeskakiwania przez przeszkody, omijania pułapek, i kradnie magiczne nożyczki – za ich pomocą można choćby przecinać materiał blokujący nam drogę. Moore obiecuje, że ta niezwykła broń będzie miała jeszcze inne funkcje. Tymczasem Kutaro w towarzystwie Yin Yang oraz nożyczek ucieka z twierdzy, aby rozpocząć walkę z tyranem. Pierwsze poziomy są mroczne, ale Moore obiecuje, że przed Kurato miejsca zdecydowanie bardziej kolorowe i pozytywne.
Puppeteer brzmi jak projekt z Kickstartera, tworzony przez lata przez drużynę zapaleńców, którzy przeczytali o jedną baśń za dużo i nie patrzą na słupki sprzedaży. Tymczasem jest to wysokobudżetowa, pełnoprawna pudełkowa gra tworzona przez Sony Japan Studio na PlayStation 3. Fakt, że Moore'owi udało się Sony namówić do tego projektu, jest zadziwiający. Nie mam w zwyczaju zajmować się tym aspektem produkcji gier – uważam, że gry jako zjawiska kulturowe są o wiele ciekawsze niż gry jako produkty wynikające z decyzji biznesowych i procedur korporacyjnych. W przypadku Puppeteera muszę jednak pochwalić japoński koncern. To odważna decyzja i odważny projekt, który zasługuje na wasze zainteresowanie.
To prawdopodobnie najdziwniejsza gra, jaką widziałem w Kolonii w tym roku. I najbardziej interesująca.
Puppeteer ukaże się w przyszłym roku na PlayStation 3 i może, bardzo być może, również na PlayStation Vita.