Jeszcze 7-8 lat temu na rynku gier piłkarskich był tylko jeden król – seria Pro Evolution Soccer. Konkurencyjna FIFA kusiła wprawdzie oryginalnymi nazwiskami piłkarzy i licencjami drużyn, ale wśród prawdziwych entuzjastów wirtualnego kopania opinia była jednoznaczna. W PES-a zwyczajnie lepiej się grało, był bardziej dynamiczny i nieprzewidywalny, znacznie lepiej oddając realia rzeczywistego meczu. O serii EA rzadko wypowiadano się w ciepłych słowach, jej twórcom zarzucano stagnację i żerowanie na znanej marce.
Wtedy przyszła obecna generacja konsol i wraz z kolejnymi wydaniami FIF-y Electronic Arts zaczęło nie tylko odzyskiwać utracone zaufanie graczy, ale też coraz wyraźniej wyrastać na lidera. Firmie pomogła w tym w dużej mierze postawa konkurencji. Konami wpadło w tę samą pułapkę, która wcześniej zgubiła EA – poczuło się tak pewnie, że za późno zauważyło potrzebę zmian. Elektronicy skrzętnie wykorzystali sytuację i dzięki temu w ostatnich latach to oni królują w gatunku symulatorów piłkarskich. Według Jona Murphy’ego z brytyjskiego Konami – nie tylko dzięki temu.
Można mieć do nich wiele uznania za to, co udało im się osiągnąć i można patrzyć [na FIF-ę] jako na całkowicie wartościowy produkt, z którego wszyscy możemy się wiele nauczyć. Ale nie powinniśmy zapominać, że to PES wprowadził wszystkie te innowacje i że oni je skopiowali.
new WP.player({ width:600, height:338, autostart:false, url: 'http://get-2.wpapi.wp.pl/a,61764431,f,thumb/2/a/3/2a35591e4d40e68bbe9e76bdb0110501/fecf4bbe7a15e3253140f65c03820e85/PES_2013_Debut_Trailer_zapiska_pl_.mov', });Zwiastun gry Pro Evolution Soccer 2013. Film w wyższej rozdzielczości znajdziecie pod tym adresemWedług niego słabsza w ostatnich latach pozycja PES-a wynika również ze znacznie większych inwestycji w PR i reklamę, podejmowanych przez Electronic Arts. Nie kwestionuje on jakości ich produktu, ale jest przekonany, że różnicą między FIF-ą a PES-em nie jest tak dramatyczna, jak często się mówi.
Powstała taka negatywna opinia na temat PES-a, nie bez udziału osób trzecich, która niekoniecznie wynika z jakości naszej gry w ostatnich latach. Był okres rozczarowania produktem, całkowicie uzasadniony, przez kilka lat, kiedy niespecjalnie wiedzieliśmy czego chcemy. Ostatnio jakość wróciła, ale nie wydaje mi się, żeby zostało to należycie docenione, ponieważ tak wielu graczy jest wciąż przekonanych, że FIFA jest po prostu lepsza. Kiedyś dokładnie w taki sam sposób wierzyli w absolutną wyższość PES-a i musiało minąć trochę czasu, żeby to myślenie się zmieniło, tak zakorzenione było w ich umysłach. Teraz widzimy odwrotne podejście. Jest automatyczne założenie, że FIFA jest zwyczajnie lepsza.
Murphy odniósł się również do drażliwej kwestii licencji. Japońska seria ma z tym problemy od zawsze, przez co nie pojawia się w niej wielu prawdziwych zawodników, zespołów czy lig. Pod tym względem znacząco odstaje od FIF-y, która od początków swojego istnienia cieszy się pełną licencją europejskiej organizacji. Według pracownika Konami nie wynika to jednak wcale z nieudolności czy lenistwa jego zespołu.
Trzeba powiedzieć, bez wnikania w szczegóły, że istnieje oczywiście wiele umów pomiędzy EA i ich partnerami biznesowymi, jest między nimi wiele zaufania, z rąk do rąk przechodzą duże pieniądze i ciężko przełamać taką sytuację. Jednocześnie powinno być dość oczywiste, że nie jesteśmy w stanie konkurować z budżetem, jaki na to mają.
Więc, przykładowo, rozpoczęliśmy w przeszłości negocjacje z Premier League i byliśmy całkiem blisko dobrej według nas oferty. Ostatecznie podpisali wyłączność z EA. Później EA zaczęło rozmawiać bezpośrednio z klubami, by również uniemożliwić nam dojście do nich. Musimy więc próbować walczyć na kilku poziomach.
(Kliknij na obrazek, aby go powiększyć)Murphy jest jednak przekonany, że starania jego zespołu w końcu się opłacą, a najnowsza część PES-a pomoże serii odzyskać utraconą chwałę. Premiera pod koniec roku.