Drugie Far Cry nie było złe, ale tytuł zdecydowanie nie dał rady udźwignąć legendy zacnego poprzednika. No i to nowe środowisko. Spalona słońcem afrykańska sawanna okazała się piękna i wielka, ale przy tym także pusta i nudna. Z tego też powodu mocno ucierpiała fabuła, która zupełnie straciła charakter i wyrazistość. Teraz czeka nas zmiana o sto osiemdziesiąt stopni.
Zagubiony
Far Cry 3 pod wieloma względami ma przypominać pierwszą część z serii. Czarny Ląd ustąpi miejsca tropikalnej wyspie leżącej gdzieś na Oceanie Spokojnym. Będzie to obszar osnuty tajemnicą, a nawet mistycyzmem. Ujrzymy na nim wrak japońskiego samolotu Zero, jakieś tajemnicze, zakopane w gruncie pomniki i zwiedzimy wybudowane pod ziemią starożytne świątynie. Klimat wyczuwam – rzekłby Mistrz Yoda. Pozostaje mieć nadzieję, że deweloper mądrze wykorzysta wszystkie te niezwykłe elementy.
W Far Cry 2 sterowaliśmy nie lada rzeźnikiem, który bez mrugnięcia okiem pozbawiał życia setki przeciwników. Nowy bohater, niejaki Jason Brody (fotoreporter z zawodu), to facet ulepiony z zupełnie innej gliny, więc pierwszych zakapiorów pośle do piekła niemal z łezką w oku. Łódź Brody’ego rozbije się u wybrzeży tropikalnej wyspy. Szybko okaże się, że dziewczyna, z którą podróżował, zaginęła, a sama wyspa opanowana jest przez uzbrojonych po zęby psychopatów, przypominających z wyglądu współczesnych piratów lub po prostu najemników.
new WP.player({ width:610, height:343, url: 'http://get-2.wpapi.wp.pl/a,61764431,f,thumb/7/4/5/7453982c0ae60b6c484183318c207f49/86dc53bc0b25234a7e6375e846ff3645/Far_Cry_3_Alternate_E3_2011_Demo_Walkthrough.mov', });Trailer gry z targów E3Przewodzić będzie im niejaki Vaas. Facet zdążył już zyskać sympatię graczy za sprawą udziału w filmiku prezentowanym podczas tegorocznych targów E3. Oglądaliśmy w nim scenę, w której Vaas z niezwykłą pasją definiował Brody’emu pojęcie szaleństwa. Naprawdę warto obejrzeć ten moment. Deweloper zapowiada, że ów koleś ma być głównym przeciwnikiem Brody’ego przynajmniej przez połowę gry. Możemy zatem spodziewać się, że spotkamy na swojej drodze jeszcze inne, nie mniej porąbane persony.