Zmien skórke
Logo Polygamii

Fani przygodowego kina dziecięcego i lat 80. - zainteresujcie się Crossing Souls

Tak mogłaby wyglądać growa adaptacja "Stranger Things".

“Stań przy mnie” na podstawie tekstu Stephena Kinga o tytule “Ciało” jest jednym z najlepszych filmów, jakie widziałem w życiu. Niewiele rzeczy ma dla mnie taką magię, jak paczka zaprzyjaźnionych ze sobą dzieciaków z małego miasteczka wyruszająca na wspólną przygodę. Dlatego kiedy usłyszałem od twórcy Crossing Souls, że jest to jedna z ich głównych inspiracji przy tworzeniu gry, zostałem momentalnie kupiony.

W grze wcielamy się zatem w piątkę dzieciaków, która w 1986 w Kalifornii znajduje ciało mężczyzny, a przy nim tajemniczy, różowy kamień, który pozwala im wkroczyć w świat umarłych. Bohaterowie mogą dzięki niemu rozmawiać z duchami piratów czy kowbojów i uciekać przez widmowymi dinozaurami, a kiedy do gry wchodzi rządowa konspiracja, to już w ogóle dostajemy scenariusz w duchu przygodowego kina lat osiemdziesiątych. Lokacje zresztą wypełnione są masą nawiązań do popkultury tych czasów; od filmów przez gry po synth-popową ścieżkę dźwiękową.

Główny nacisk położono też na bohaterów. Twórcom zależy na opowiedzeniu o ich przyjaźni i dorastaniu, więc wiele czasu spędzimy, śledząc rozmowy młodych przyjaciół. Wśród nich znajduje się Chris będący liderem grupy, jego młodszy, niezdarny brat Kevin (który dla zachowania pociesznego realizmu nie umie się za bardzo bić), nerd-wynalazca Matt, duży, silny Joe i chłopczyca Charlie. Każdy, kto jest fanem produkcji w stylu “Goonies”, “Stranger Things” czy wspomnianego “Stań przy mnie”, wie, że kluczem do sukcesu tego typu historii jest odpowiednia chemia między dzieciakami. Twórcy Crossing Souls na szczęście dbają o ten element.

Jeśli chodzi o rozgrywkę, mamy do czynienia ze zręcznościówką. Wędrując przez pixel artowy świat będziemy walczyć z różnymi przeciwnikami, skakać po platformach i rozwiązywać zagadki. Między dzieciakami przełączamy się jednym przyciskiem. Każdy z nich ma inne umiejętności, więc aby pokonać jakiś poziom, niezbędne będzie korzystanie z trików każdej postaci. Joe przesunie ciężkie przedmioty, Chris wespnie się po ścianie, z kolei Matt podleci na stworzonych przez siebie odrzutowych butach. Sporo też w Crossing Souls eksploracji, gdzie zamiast biec do następnego celu, warto porozmawiać z mieszkańcami miasta lub pomyszkować po jakimś opcjonalnym pomieszczeniu. Wakacyjno-nostalgiczna atmosfera gry i dbałość o najdrobniejsze detale zdecydowanie do tego zachęca.

Jeśli chodzi o oprawę, ograny na wszelkie sposoby pixel art jest tutaj zaskakująco miły dla oka i szczegółowy. Łatwo zauważać poszczególne pokulturowe mrugnięcia na drugim planie. Kapitalnie zaprojektowano też ważniejsze przerywniki filmowe, które wyglądają jak kreskówka z lat osiemdziesiątych. Poza tym warto docenić menu, hdzie znajdziemy i opisy każdej napotkanej postaci, i zakątek ze znajdźkami przybliżającymi teksty kultury tamtych czasów.

Trudno nie zauroczyć się w Crossing Souls, szczególnie jeśli ma się słabość do tego typu scenerii. Na zwiastunie zobaczyłem, że gra odtwarza nawet scenę ze “Stań przy mnie”, w której dzieciaki uciekają przez most kolejowy przed nadjeżdżającym pociągiem. Podczas dema poczułem już nawet trochę tej unikatowej, beztroskiej magii, więc na tytuł czekam jak na żadnego innego indyka. Data premiery nie jest jeszcze znana, ale powinniśmy nastawiać się na początek 2018. Crossing Souls ukaże się na PC i PS4.

Przeczytaj także:

Pod tagiem Prosto z GC 2017 znajdziesz nasze wrażenia z innych ogrywanych i oglądanych w Kolonii gier.

Patryk Fijałkowski

 

Więcej na temat:

Dodaj komentarz

Zaloguj się by skomentować
  Subskrybuj  
Powiadom o