"End game", czyli strategiczne końcówki

"End game", czyli strategiczne końcówki

Początkowa ekscytacja często w miarę postępów maleje, sprawiając, że dociągnięcie jednej rozgrywki do końca jest uciążliwe, męczące, a czasem skłania do szybszego rozstania się z tytułem.

Po raz pierwszy z pojęciem end game spotkałem się przy okazji fascynacji szachami. Przeglądając różne książki dotyczące strategii poszczególnych partii, szybko dowiemy się, że podział na etapy gry jest w szachach niezmiernie ważny, a każdy z nich charakteryzuje się zupełnie innym podejściem do rozgrywki. End game jest dla mnie fascynujący – na przerzedzonej szachownicy zostaje już tylko kilka figur, pionki nagle zyskują zupełnie nowe znaczenie w szaleńczym wyścigu, by podmienić je na którąś ze straconych wcześniej figur, a król staje się w końcu elementem wykorzystywanym ofensywnie. Nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek zrezygnował z partii szachów przed ostatecznym rozstrzygnięciem, co często zdarza mi się w przypadku strategii komputerowych. Zobaczmy, na jakie problemy najczęściej natykamy się w końcówkach gier, wcielając się w burmistrzów, królów i władców świata.

Civilization VBardzo ważnym elementem każdej produkcji, nie tylko strategii, jest kwestia zrównoważenia poszczególnych elementów rozgrywki. Przeciwnicy nie mogą być ani za łatwi, ani za trudni, minerałów i surowców musi być zapewniona odpowiednia ilość, poszczególne jednostki nie powinny być potężniejsze od innych i tak dalej. Wszystko po to, aby gracz nie miał poczucia bezcelowości swoich poczynań. Wyobraźcie sobie, że od początku rozgrywki wszystkiego Wam brakuje, jednostki kierowane przez sztuczną inteligencję są w wyraźny (i nie do końca fair) sposób silniejsze od Waszych – frustracja zapewniona. Wyobraźcie sobie też sytuację, w której to Wy stoicie na z góry wygranej pozycji, a Wasze decyzje nie mają w zasadzie większego znaczenia, bo tytuł nie rzuca Wam odpowiednich wyzwań. Ten drugi przypadek bardzo często jest bolączką końcowej fazy w grach strategicznych.

Na warsztat weźmy dwie niezmiernie popularne serie – Civilization i Total War. Obie posiadają element turowy, który w uproszczeniu polega na tym, by zostać najbardziej rozwiniętym czy też największym państwem na mapie gry. W obu tych tytułach pojawiał się, niestety, moment, w którym stawaliśmy się na tyle potężni (albo też poziom ten osiągał któryś z naszych przeciwników), że na długo, nim wyczerpał się limit tur na daną rozgrywkę, byliśmy w zasadzie pewni jej finalnego wyniku. W zabawie jednoosobowej można było w sumie po prostu zakończyć ją wcześniej, ale w przypadku meczów w multi pozostawało męczenie się aż do ostatecznego rozstrzygnięcia.

Obie wspomniane serie na swój sposób starają się radzić sobie z tym problemem. Civilization udostępnia kilka rodzajów zwycięstwa (dominacja, dyplomacja, technologia, kultura), co sprawia, że nawet potężne i dominujące państwo może zostać zaskoczone tym, że wygra któryś z mniejszych sąsiadów, wysyłając prom w kosmos. Sprawia to, że często trzeba do samego końca monitorować sytuację na mapie. Total War stawia natomiast na losowe wydarzenia historyczne, które mają zmusić nas do tego, by nawet jako światowa (kontynentalna) potęga wciąż mieć się na baczności. W Medieval II: Total War do drzwi puka nam w pewnym momencie inwazja Mongołów, czasem musimy też borykać się z wkurzonymi chrześcijanami podczas krucjaty. W drugim Shogunie zbyt silna pozycja naszej frakcji powoduje zjednoczony atak innych rodów, mający na celu sprowadzenie naszego mocarstwa na ziemię.

Innym problemem, skutecznie odstraszającym wielu graczy od strategii, jest element zarządzania, który w finalnej fazie gry potrafi przypominać polską biurokrację. Dotyczy to zarówno aspektu ekonomicznego, jak i kontrolowania armii, która na sam koniec przybiera bardzo pokaźne rozmiary. Znalezienie dobrego rozwiązania, idealnej równowagi między skalą makro i mikro, okazało się problematyczne dla wielu naprawdę świetnych produkcji.

SimCity 4Jedną z klasycznych już gier o budowaniu miast jest z pewnością SimCity 4, jak dotąd ostatni (nie licząc dziwnych i nieudanych Societies) przedstawiciel serii stworzonej przez Willa Wrighta. Dbanie o potrzeby małej wioski jest w tej grze fascynujące – walka z bezrobociem, zamknięciem budżetu, odpowiednimi warunkami dla rozwoju naszych mieszkańców to wciągające żonglowanie wymagające wielkiego skupienia. Wszystko przybiera dramatyczny obrót, kiedy nasze miasto staje się kilkusettysięcznym molochem – jeśli początkowo nie zaplanowaliśmy całości przewidująco i dokładnie, to mnogość pojawiających się problemów i trudności z ich rozwiązywaniem mogą zmusić nas do zawieszenia broni. Ciekawie z tym problemem poradził sobie Ceasar III Impression Games, który pozwalał, by poszczególne osiedla mieszkalne stawały się w zasadzie samowystarczalne, a gra na pewnym etapie przestawała od nas wymagać ingerencji w każdy najmniejszy element gospodarki, pozwalając skupiać się na dalszym rozwoju.

Druga strona zarządzania, tak typowa dla RTS-ów, to kontrolowanie jednostek wojska i sterowanie swoją armią w końcowych etapach gry, kiedy jest ona już bardzo liczna i rozwinięta. Nie będę nawet zahaczał o StarCrafta, którego obsługa na przyzwoitym poziomie wymaga setek godzin treningu, ale warto zerknąć na Company of Heroes, grę, która według wielu osób zalicza się do czołówki swego gatunku w ostatnich latach. Relic wykonał fantastyczną robotę, skupiając się na dynamicznych walkach małych oddziałów i bardzo dobrze oddając wagę ukształtowania terenu czy też możliwości krycia się za osłonami. Takie podejście wymaga jednak pieczołowitego ustawienia każdej z jednostek, co w end game potrafi przerodzić się w prawdziwą męczarnię – określenie dobrej dla nich pozycji zmusza do ciągłego kontrolowania pojedynczych oddziałów, co w perspektywie wielu osobom odbiera radość z zabawy. Ciekawie wybrnął z tego Ubisoft w produkcji R.U.S.E.. Mówimy oczywiście o zupełnie innej skali rozgrywki i innych rozmiarach plansz, ale pomysł, w którym po odpowiednim oddaleniu mapy nasze jednostki zamieniają się w żetony, zdecydowanie uprościł zarządzanie wielkimi armiami.

Wszystkie przytoczone przeze mnie gry to w swoich kategoriach hity, zdobywające średnio oceny w granicach 90 procent i na stałe wchodzące do kanonu elektronicznej rozrywki. Pokazuje to jednak, jak sporym problemem jest odpowiednie rozwiązanie kwestii end game, tak aby z jednej strony nie zanudzić gracza, stawiając go na długo przed końcem zabawy na z góry określonej pozycji, a z drugiej – nie zarzucić obowiązkami, które sprawiają, że kontrolowanie rozgrywki staje się udręką. Na przykładzie serii Total War i Civilization wyraźnie widać, że problem ten leży twórcom na sercu i starają się go rozwiązać, co na pewno ucieszy amatorów spędzania długich godzin przy strategiach.

Ten tekst jest częścią cyklu redakcyjnego "Miesiąc tematyczny". W grudniu zajmujemy się hasłem "koniec". Tutaj znajdziesz więcej materiałów związanych z grudniem końca znajdziesz.

Źródło artykułu:
Wybrane dla Ciebie
Rebel Wolves potwierdza. Dawnwalker to ich debiutancka gra
Rebel Wolves potwierdza. Dawnwalker to ich debiutancka gra
Assassin's Creed Red to potężna inwestycja Ubisoftu. Jest przeciek
Assassin's Creed Red to potężna inwestycja Ubisoftu. Jest przeciek
DualSense V2 wycieka. Czyżby mocniejsza bateria?
DualSense V2 wycieka. Czyżby mocniejsza bateria?
Horizon Forbidden West na PC coraz bliżej. Nvidia wkracza do akcji
Horizon Forbidden West na PC coraz bliżej. Nvidia wkracza do akcji
Imponująca sprzedaż Cyberpunk 2077: Phantom Liberty. Liczby mówią wszystko
Imponująca sprzedaż Cyberpunk 2077: Phantom Liberty. Liczby mówią wszystko
Xbox Game Pass z mocnymi grami w styczniu. Potężne otwarcie roku
Xbox Game Pass z mocnymi grami w styczniu. Potężne otwarcie roku
Star Wars Outlaws: wycieka termin premiery. Ubisoft dementuje
Star Wars Outlaws: wycieka termin premiery. Ubisoft dementuje
PS5 rozbija bank. Imponujące wyniki sprzedaży
PS5 rozbija bank. Imponujące wyniki sprzedaży
The Day Before za niespełna tysiąc złotych. Nie, to nie żart
The Day Before za niespełna tysiąc złotych. Nie, to nie żart
Hakerzy ujawnili plany Insomniac Games. Sześć gier na liście
Hakerzy ujawnili plany Insomniac Games. Sześć gier na liście
PS5 Pro z własnym DLSS. Nieoficjalne doniesienia o planach Sony
PS5 Pro z własnym DLSS. Nieoficjalne doniesienia o planach Sony
Nie będzie The Last of Us Multiplayer. To już pewne
Nie będzie The Last of Us Multiplayer. To już pewne
NIE WYCHODŹ JESZCZE! MAMY COŚ SPECJALNIE DLA CIEBIE 🎯