Zmien skórke
Logo Polygamii

Emperor: Battle For Dune (druga opinia)

Planeta Arrakis, znana też jako Diuna. Kraina piasków. Jedyne w kosmosie miejsce wydobycia Przyprawy. Ktokolwiek kontroluje Diunę, kontroluje Imperium. Teraz trzy rody walczą o panowanie nad Arrakis. Nie ma żadnych reguł. Liczy się tylko zwycięstwo.

Emperor: Battle For Dune (druga opinia)

Planeta Arrakis, znana też jako Diuna. Kraina piasków. Jedyne w kosmosie miejsce wydobycia Przyprawy. Ktokolwiek kontroluje Diunę, kontroluje Imperium. Teraz trzy rody walczą o panowanie nad Arrakis. Nie ma żadnych reguł. Liczy się tylko zwycięstwo.

Cofnijmy się najpierw do roku 1965. Warto przypomnieć, że źródłem całego zamieszania była niespokojna dusza amerykańskiego powieściopisarza i naukowca Franka Herberta. Podczas pisania pracy naukowej o sposobach kontrolowania ruchomych piasków wpadł on na pomysł umieszczenia akcji swojej kolejnej powieści na planecie o skrajnie trudnych warunkach klimatycznych: bez wody i życia, pokrytej wyłącznie piaskiem i skałami. Nazwał ją Arrakis. Byłaby to zwykła planeta, satelita jednej z wielu tysięcy gwiazd w przestrzeni, gdyby nie zasobność jej powierzchni w tajemniczą substancję, melanż. Niezbadane właściwości melanżu, pozwalałyby przedłużyć ludziom życie nawet o kilkaset lat. Dzięki niemu można by też poszerzyć świadomość i percepcję – po zażyciu niewielkiej ilości substancji człowiek mógłby przepowiadać przyszłość oraz porozumiewać się drogą psychokinezy. Melanż okazał się też niezbędny do odbywania podróży w kosmosie. Wartość surowca na międzyplanetarnym rynku byłaby więc ogromna, a rzadkość występowania w znanym Wszechświecie, cenę jeszcze by zwiększała. Nic dziwnego, że planeta stałaby się obiektem ludzkiej ekspansji. Na straży moralności Herbert postawił młodego Paula Atrydę, który ma ocalić świat przed konsekwencjami zdobycia Arrakis przez ludzi zachłannych, a także przywrócić gatunkowi ludzkiemu życie i godność stracone w ciągu dziesiątek lat walk. W pewnym momencie Fremeni (rdzenni mieszkańcy Arrakis) rozpoznają w bohaterze przepowiadanego im Mesjasza. Z przesłanek zawartych w powieści wynika, że można ją rozumieć jako metaforę współczesnych problemów Ziemi: ekologicznych, energetycznych czy etycznych i społecznych.
Świat, jaki udało się stworzyć Herbertowi, dzięki swojemu bogactwu i szczegółowości, był wielokrotnie wykorzystywany w różnych dziedzinach rozrywki. Własne interpretacje i kontynuacje historii rozmaici twórcy ubierali w różnorodne formy. Dla nas najważniejszymi są dzieła multimedialne. Pierwszym z nich był film Diuna w reżyserii Davida Lyncha. Film, chociaż swego czasu najkoszto

wniejszy i z największym rozmachem zrealizowany, okazał się wielką finansową klapą. Z uwagi na trudność w odbiorze Lynchowskiego kina, nie cieszył się on dużą oglądalnością, zaś nieliczni fascynaci zachwycali się elementami irracjonalnymi. Ciągle jednak historia Diuny nie docierała do osób spoza wąskiego kręgu czytelników fantasy. Paradoksalnie, największą popularność książce przyniósł dynamiczny rozwój technik komputerowych, zwłaszcza przemysłu rozrywkowego. Pierwszą grą, w której użyto motywów z powieści Herberta, była zręcznościówka Critical Mass, która pracowała na ośmiobitowcach. Naszym w niej zadaniem było latanie ornitopterem i zniszczenie reaktora bazy Harkonnenów. Ze względu na słabe wykonanie, gra przeszła praktycznie bez echa. Dużo więcej rozgłosu zdobyła kolejna adaptacja powieści, tym razem już na komputery PC. Gra opatrzona tytułem Diuna(prod. Cryo) była syntezą przygodówki i strategii, i nawet do dzisiaj najwierniej oddaje całą historię zawartą w książce. Wcielaliśmy się w postać Paula Atrydy i mieliśmy przejąć kontrolę nad planetą i wydobyciem melanżu. To samo zadanie czekało na nas w drugiej części gry, jednak wypełnić je mieliśmy w zupełnie inny sposób, wyłącznie militarny. Dune II: Battle For Arrakis z Westwood była pierwszą grą, w której musieliśmy wydobywać/produkować/budować/walczyć. Stała się ona matką wszystkich RTS-ów. Co zrozumiałe, musiała się doczekać kontynuacji. Dune 2000 okazała się jednak jedynie skromnym remake`iem. Poza oprawą multimedialną niczym nie różniła się od poprzedniczki, więc poniosła porażkę i przysporzyła Westwoodowi nieco wstydu. Prace nad wydaniem następnej części Diuny trwały bardzo długo. Przez moment nie było wiadomo, czy gra kiedykolwiek ujrzy światło dzienne. Ostatecznie jednak Westwood ukończył prace nad Emperor:Battle for Dune i niebawem ruszy na nas z marketingowym natarciem.

Jak pamiętamy, Dune II kończyła się śmiercią Cesarza Szaddama IV oraz zdobyciem władzy przez koalicję Atrydów z Fremenami Diuny. Tron po Cesarzu objął Fryderyk IV, który okazał się być wielkim intrygantem. Postanowił on skłócić ze sobą wszystkie rody. Nagrodą w ich walce miała być również kontrola Diuny, która na skutek zerwanie sojuszu między Fremenami a Atrydami, ponownie została bez władzy. Wszystkie rody raz jeszcze stanęly do walki w cesarskim turnieju, od którego miała zależeć przyszłość Wrzechświata. Efektu swojej podstępności Cesarz jednak nie doczekał. Umarł bowiem podczas wojny, zaś walczący, widząc okazję do objęcia po nim schedy, nasilili walki. Emperor: Battle for Dune umożliwia grę dobrze znanymi nam trzema Domami: Atrydami, Harkonenami i Ordosami. Atrydzi to lud pochodzący z planety Caladan. Ich państwo opiera się na sprawiedliwości, honorze i dobrobycie wszystkich mieszkańców. Przez dziesięć pokoleń udało im się uczynić życie zgodnym z Naturą, a Ksiązę Achillus cieszy się szacunkiem swoich poddanych. Armia Artydów charakteryzuje się wysoką lojalnością oraz wyjątkową determinacją, zaś postęp cywilizacyjny wyposażył ich w nowoczesny sprzęt wojskowy, Ornitoptery czy Rocket Launchery. Drugą stroną konfliktu są Harkonnenowie, odwieczni wrogowie Atrydów, zupełne ich przeciwieństwo. Pochodzący z uprzemysłowionej planety Giedi Prime, swoje państwo oparli na przemocy, terrorze i strachu. Baron Harkonnen hołduje zasadzie “cel uświęca środki” i do każdego dochodzi po trupach. Jego żołnierze, krwawe, bezwolne istoty, wolą polec na polu walki niż skonać w męczarniach za niesubordynację, w lochach Barona. Są najokrutniejszą armią w galaktyce i wierzą, że jedynie zaangażowanie w walce może im uratować życie. Trzecim ze zwaśnionych rodów jest Dom Ordosów, upadła arystokracja, zajmująca się przeważnie handlem i przemytem. Pochodzą z lodowej planety Sigma Draconis. Jest to najbardziej tajemnicza nacja. Państwem rządzi ktoś z ukrycia, poprzez kilku zaufanych generałów. Ich gospodarka opiera się na nan

otechice, zaś ich wojsko to armie zmutowanych półludzi-półmaszyn. Ordosi znani są z szerokich kontaktów handlowych z Domem Ix, od którego kupują broń najnowszej generacji. W świecie Emperor: Battle for Dune spotkamy również pięć innych nacji, w które jednak nie będziemy mogli się wcielić, a jedynie skorzystać z ich usług. Fremeni to rdzenni mieszkańcy Arrakis, silni i nieustraszeni wojownicy. Trudno nawiązują przyjaźnie, ale gdy uda Ci się przekonać ich do siebie, nigdy Cię nie zawiodą. Sardaukarzy, podobnie jak Fremeni, będą świetnie wyszkolonymi żołnierzami. Stanowili oni gwardię przyboczną oraz oddziały szturmowe Cesarza, a po jego śmierci stali się najemnikami. Ix to handlarze bronią i posiadacze najbardziej rozwiniętych technologii we Wszechświecie. Nie mają zamiaru angażować się w walkę o melanż, wolą go kupić. Jedyną rzeczą, jaka ich interesuje, jest zysk. Swoją broń sprzedadzą każdemu, kto dysponuje wystarczającą ilością solarisów. Tleilaxu zaś będą fanatykami religii antyindustrializmu, ich technologia opierać się będzie na klonowaniu i wskrzeszaniu umarłych. W Świętej Wojnie widzieć będą jedyną szansę na oczyszczenie świata z maszyn. Wreszcie, Guildia to intergalaktyczni przewoźnicy. Swymi statkami wielkości miast mają świadczyć usługi transportowe, za co będzie im trzeba słono płacić.

Ktoś kiedyś słusznie zauważył, że grę rewolucyjną udaje się producentowi stworzyć raz w życiu. Później powstają już tylko lepsze bądź gorsze próby nawiązania do ideału. Firma Westwood znana jest ze swej solidności i innowacyjności, które cechują wszystkie kolejne produkcje. Dune 2, Command and Conquer czy Blade Runner dzięki poziomowi wykonania i atrakcyjności zdobyły miano kamieni milowych w swoim gatunku. Nieczęsto się zdarza, żeby jedna firma z takim sukcesem tworzyła gry różnego gatunku. Emperor: Battle for Dune ma szansę podtrzymać zaufanie graczy.
Nareszcie akcja gry przeniesie się także na inne planety układu Canopusa. Lepiej poznamy złożoność Herbertowego wszechświata. Walczyć będziemy na kilku planetach, m.in. na Giedi Prime, Caladanie i Sigmie Draconis, ale oczywiście najwięcej czasu spędzimy na Arrakis. Każdą z planet będzie cechować odmienny klimat. Caldan – najbardziej zielona w układzie, tylko na niej znajdują się oceany i naturalna zieleń. Giedi Prime – skażona atmosfera i zniszczony ekosystem, planeta kompletnie zindustrializowana i zaśmiecona. Sigma Draconis – jej powierzchnię tworzą wieczne zmarzliny. Sprzęt, którym będziemy się posługiwać, również został gruntownie zmodernizowany. Każda ze stron będzie dysponowała odmiennymi jednostkami, inaczej niż w Dune II, gdzie większą część arsenału wszystkich Domów, stanowiły te same jednostki, opisane inną nazwą. Atrydzi wejdą w posiadanie Minotaurów, Snajperów czy Sonic Tanków, Ordosi uzywać będą Kobra Cannonów, Laser Tanków czy żołnierzy Mortar, zaś Harkonnenowie zarzucą nas swoimi Buzsawami, Catapultami i Devastatorami. Każda ze stron będzie miała własną superbroń, której siła będzie wyjątkowo niszczycielska. Ordosi będą mogli korzystać z energii naturalnej, a tym samym – miotać na nieprzyjaciół pioruny. Atrydzi będą mogli korzystać z techniki holografii i unieszkodliwiać wrogie jednostki poprzez zamrożenie. Na wyposażeniu Harkonnenów znajdzie się broń nuklearna. Poza tym wszystkie jednostki będą dysp

onowały specyficznymi umiejętnościami. Mortarowie to moździerzowi, potrafiący strzelać granatami ponad murami i budynkami. Buzszaw to olbrzymia wirująca piła, która z łatwością skalpela radzi sobie z pancerzami czołgów. Minotaury będą jedyną skuteczną bronią przeciwko piechocie. Będą niczym X-wingi: cztery działa osadzone na olbrzymim, powolnym kolosie. Dodatkowo, każdy Dom będzie miał możliwość zakupu technologii i broni od innych rodów, a tym samym wzbogacania swego o nowe jednostki i możliwości. Większe zmiany ominęły budynki i fortyfikacje. W Emperor: Battle for Dune znajdziemy struktury znane z większości RTS-ów. Baraki, fabryki sprzętu, rafinerie, pałace oraz wieżyczki strażnicze zaskoczą nas swoim nowym, trójwymiarowym wyglądem. Emperor: Battle for Dune będzie pracował na całkowicie nowym silniku graficznym. Producenci nie unikali najnowszych rozwiązań graficznych, tj. dynamicznego cieniowania, efektów świetlnych czy spektakularnych eksplozji. Gra będzie więc w pełni trójwymiarowym RTS-em, z łatwą do konfiguracji kamerą. Akcja toczyć się będzie przy zmieniających się porach, a batalie prowadzić będziemy nieraz przez wiele dni.

Najważniejszą rozgrywką w Emperor: Battle for Dune będzie oczywiście kampania. Po każdej ze stron czeka nas blisko pięćdziesiąt misji do rozegrania. Do przejścia gry wystarczy już jednak zaliczenie około 15 najważniejszych zadań. Warto zwrócić uwagę na multikonfigurowalny tryb wieloosobowy, dostępny przez sieć lub modem. Gracz będzie miał możliwość ustawienia wielu parametrów, nawet takich jak: ulubiona broń wroga, jego specjalne umiejętności czy ilość melanżu w silosach. W najbliższym czasie Westwood zamierza również podwoić ilość serwerów obsługujących grę internetową. Będzie tam możliwe spotkanie czterech graczy w jednej sesji – w cooperative lub deathmatchu. Silną stroną Emperora, ma być inteligencja komputerowego przeciwnika. Podobno udało się stworzyć prawdziwe monstrum, które potrafi analizować ukształtowanie mapy, ulubione zagrywki gracza czy jego aktualną siłę. Na starcie każdej misji komputer stoi na tym samym poziomie gospodarczym, co my: nie ma rozbudowanej bazy ani pojęcia o naszej sile. Zaczyna wysyłać swoich scoutów, by na podstawie analizy naszych struktur planować dalsze posunięcia.
Charakter misji w Emperor: Battle for Dune zasadniczo się nie zmieni. Znowu pochyleni nad mapą Arrakis planować będziemy kierunek uderzenia, by za chwilę sami poprowadzić naszą armię po zwycięstwo. Teraz jednak, oprócz akcji ofensywnych, czasami zostaniemy zaskoczeni przez nagły atak wrogiego Domu i będziemy zmuszeni bronić naszej bazy. Wtedy zadanie nasze polegać będzie na obronie bazy. Walczyć będziemy nie tylko na Arrakisie. W przypadku inwazji na bazę jednego z rodów, nie będziemy wydobywać melanżu, gdyż go tam nie znajdziemy. Ilość solarisów zależeć będzie od naszych wcześniejszych poczynań. Im lepiej będziemy sobie radzić na Diunie, tym większe będziemy mieć rezerwy. Źródłem gotówki nie będzie tylko wydobycie przyprawy. W wielu miejscach map rozmieszone zostaną bonusowe skarbonki, których zawartość zostanie przelana na nasze konto, kiedy tylko do nich dotrzemy. RTS z elementami zrę

cznościówki?

Obraz gry wyjątkowej dopełnia rozmach, z jakim Westwood i Electronic Arts podeszły do jej produkcji. Blisko dwie godziny filmów nakręconych w studiu filmowym godnym drugiej części Gwiezdnych Wojen, mają tworzyć fabułę gry. Wystąpili w nich aktorzy filmowi, tacy jak: Michael Dorn (Duke Achille), Michael McShane (Baron Rakan) i Vincent Schiavelli (Yanich Kobal, doradca Barona). Zdjęcia kręcono także na pustyni w Nevadzie (sceny z ujeżdżaniem Sandorma!). Ponadto gra ma się cechować dużą dynamiką rozgrywki, nie będzie wymagać zaangażowania w sprawy gospodarcze i ekonomiczne. Skupiając się jedynie na efektywnym wydobywaniu melanżu, tworzeniu infrastruktury i wyprodukowaniu wojsk, mamy napaść na wroga, nim on nas zaatakuje. Premiera Emperor: Battle for Dune raz jeszcze została przełożona, tym razem na przełom czerwca i lipca. Program zajmie cztery płyty CD, a jego cena nie przekroczy 120 złotych. Piraci nie będą mieli szans…

Tomasz Gawryluk

Więcej na temat:

Dodaj komentarz

Zaloguj się by skomentować
  Subskrybuj  
Powiadom o

Popularne wpisy

Popularne Gry