Eksperyment w grze mówi nam o ludzkości więcej niż chcielibyśmy wiedzieć

Jeden z miłośników niezwykle popularnego Minecrafta postanowił przeprowadzić w grze interesujący społeczny eksperyment. Zaprosił do rozgrywki 30 osób, umieścił je na niewielkim terenie z ograniczoną ilością zasobów i nie powiedział nic więcej. Poszczególni uczestnicy „zabawy” podejmowali decyzje całkowicie samodzielnie. Efekty ich działań nie wróżą dobrze ludzkości….

Graczy obowiązywała tylko jedna reguła – nie mogli wykraczać poza skalną ścianę, otaczającą teren rozgrywki. Jej celem było ograniczenie ilości zasobów naturalnych, dostępnych dla uczestników. Żaden z nich nie wiedział, co jest przedmiotem tego badania. Aby wszystko było fair, rozgrywka toczyła się tylko wtedy, gdy mogli w niej brać udział wszyscy uczestnicy naraz.

Niemal od razu zabrali się oni za to, co jest jednym z podstawowych zadań w grze – wydobywanie surowców. Pierwsza poszła glina. Nie było jej zbyt dużo, a części rozpoczętych domów z cegieł nie udało się nawet ukończyć. Po pierwszym tygodniu zabrakło drzew – a drewno jest jednym z najważniejszych materiałów, wykorzystywanych w Minecrafcie. I wtedy się zaczęło. Gracze zdali sobie sprawę, że samodzielnie niczego nie osiągną i pozawiązywali sojusze. Powstały cztery klany, którym przez pewien czas udawało się unikać otwartego konfliktu.

Nie trwało to długo, bo w międzyczasie opisywane mikrospołeczeństwo wkroczyło w erę przemysłową. Powstały kopalnie odkrywkowe, rozpoczęło się wydobywanie żelaza, przekuwanego w większości na broń i pancerze. W drugim tygodniu eksperymentu produkcja szła już pełną parą, a gracze zdobywali dostęp do coraz cenniejszych materiałów i oferowanych przez nie przedmiotów. Rozpoczęła się walka o diamenty i obsydian – wydobywany z ich pomocą materiał, zapewniający najlepszą ochronę przed atakami. Zasobów naturalnych na planszy było z dnia na dzień mniej, a drobne potyczki coraz częściej przekształcały się w otwartą wojnę. Jedna z grup w pewnym momencie zdobyła większość obsydianu i ukryła go w swoim zamku. Inna radziła sobie oddając się handlowi i wykorzystywaniu posiadanych zasobów w celu zdobycia innych.

W trzecim tygodniu rozpoczęła się kilkudniowa wojna o diamenty, w trakcie której wszystkie cztery sojusze atakowały nawzajem swoje bazy. Zamek, w którym schowany był obsydian, został zniszczony, podobnie jak klan, który był jego właścicielem. Jego dawni członkowie postanowili walczyć o przetrwanie na własną rękę, prowadząc coś w rodzaju wojny partyzanckiej przeciwko pozostałym trzem ugrupowaniom. Jedynymi, którzy jeszcze jako tako sobie radzili, byli handlarze. Ach, i dwaj gracze, którzy już na początku rozgrywki domyślili się, do czego to wszystko doprowadzi…

Ta dwójka już pierwszego dnia rozpoczęła konstruowanie samowystarczalnych przyczółków, do których nie było żadnego dostępu z zewnątrz. Unosiły się one nad terenem rozgrywki, na którym toczyła się wojna, a wspomniana dwójka żyła niczym bogowie, o nic się nie martwiąc i mogąc śmiać się z wysiłków podejmowanych przez resztę. Albo mogąc zacząć im się naprzykrzać i zacząć wymagać na przykład „opłaty za ochronę”. Oczywiście wybrali to drugie.

W piątym tygodniu eksperymentu większość graczy straciła już całkowicie wolę kontynuowania zmagań. Ograniczali się do podstawowych działań, zapewniających im przetrwanie, budowali wątłe domki z piasku albo zakopywali się w niewielkich podziemnych tunelach. Niektórzy próbowali jeszcze wydobywać resztki surowców, z nadzieją wymienienia ich na coś pożytecznego u handlarzy.

I dopiero wtedy, kiedy wydawało się, że wszystko jest już stracone i okazało się, że przyszłość rysuje się w różowych barwach tylko dla bardzo nielicznych, zrzuconym na samo dno graczom przyszło do głowy zjednoczenie się i pomyślenie o dobru wspólnym. Działanie na korzyść całej społeczności okazało się być atrakcyjne dopiero wtedy, gdy było jednocześnie jedynym sposobem na przetrwanie nocy. Nic innego już im nie pozostało, a nowo odkryta jedność i tak nie wystarczyła, by stawić czoła nielicznym, którym udało się zachować władzę i bogactwo.

Chwila, stop, ciągle mówimy o Minecrafcie?

Źródło artykułu:
Wybrane dla Ciebie
Rebel Wolves potwierdza. Dawnwalker to ich debiutancka gra
Rebel Wolves potwierdza. Dawnwalker to ich debiutancka gra
Assassin's Creed Red to potężna inwestycja Ubisoftu. Jest przeciek
Assassin's Creed Red to potężna inwestycja Ubisoftu. Jest przeciek
DualSense V2 wycieka. Czyżby mocniejsza bateria?
DualSense V2 wycieka. Czyżby mocniejsza bateria?
Horizon Forbidden West na PC coraz bliżej. Nvidia wkracza do akcji
Horizon Forbidden West na PC coraz bliżej. Nvidia wkracza do akcji
Imponująca sprzedaż Cyberpunk 2077: Phantom Liberty. Liczby mówią wszystko
Imponująca sprzedaż Cyberpunk 2077: Phantom Liberty. Liczby mówią wszystko
Xbox Game Pass z mocnymi grami w styczniu. Potężne otwarcie roku
Xbox Game Pass z mocnymi grami w styczniu. Potężne otwarcie roku
Star Wars Outlaws: wycieka termin premiery. Ubisoft dementuje
Star Wars Outlaws: wycieka termin premiery. Ubisoft dementuje
PS5 rozbija bank. Imponujące wyniki sprzedaży
PS5 rozbija bank. Imponujące wyniki sprzedaży
The Day Before za niespełna tysiąc złotych. Nie, to nie żart
The Day Before za niespełna tysiąc złotych. Nie, to nie żart
Hakerzy ujawnili plany Insomniac Games. Sześć gier na liście
Hakerzy ujawnili plany Insomniac Games. Sześć gier na liście
PS5 Pro z własnym DLSS. Nieoficjalne doniesienia o planach Sony
PS5 Pro z własnym DLSS. Nieoficjalne doniesienia o planach Sony
Nie będzie The Last of Us Multiplayer. To już pewne
Nie będzie The Last of Us Multiplayer. To już pewne
ZATRZYMAJ SIĘ NA CHWILĘ… TE ARTYKUŁY WARTO PRZECZYTAĆ 👀