Jedno jest pewne - Star Wars 1313 ukaże się na PC, bo właśnie taką wersję pokazano na powyższej prezentacji. Gra wygląda świetnie i obfituje we wszelkiej maści fajerwerki, rozbłyski, szczególnie, że wybrano taki fragment, a nie inny. Wspinaczka po płonącym fragmencie statku kosmicznego przypomina mi najlepsze sceny z początku drugiego Uncharted czy Enslaved: Odyssey to the West. A to jedna z lepszych rekomendacji dla nowego IP.
Zresztą mam nieodparte wrażenie, że twórcy Star Wars 1313 mocno wzorują się na przygodach Nathana Drake'a z gier Naughty Dog. System osłon, animacja ataku "przez przeszkodę" czy nawet zachowanie podczas strzelania przywodzi mi na myśl hity spod znaku Uncharted. Tyle tylko, że bandziorów zastąpiły roboty, a wysłużone AK-47 ustąpiło miejsca blasterowi.
Bardzo chcę, żeby Star Wars 1313 się udało. Wizja przemierzania mrocznych zakamarków Coruscant i wcielenia się w łowcę nagród jest kusząca. Tylko ten główny bohater nie bardzo pasuje mi do tej roli. Zdecydowanie powinien przywdziać groźnie wyglądającą maskę, albo ogolić się na łyso i zapuścić fachową brodę. Drugiego Starkillera (The Force Unleashed) z Mocą, ale i z problemami natury egzystencjalnej mi nie potrzeba.